Ceny ropy naftowej zniżkowały wczoraj na londyńskiej giełdzie IPE po raz czwarty z rzędu. W ten sposób rynek zareagował na informacje o wyższej niż zwykle o tej porze temperaturze w Stanach Zjednoczonych, co oznacza spadek popytu na olej opałowy.
Amerykańskie służby meteorologiczne podają, że temperatura na północnym wschodzie USA, gdzie zużywa się trzy czwarte oleju opałowego wykorzystywanego w całym kraju, będzie w tym tygodniu o 4,6 stopnia Fahrenheita wyższa od wieloletniej średniej dla tej pory roku. To oznacza, że zapotrzebowanie na olej opałowy spadnie o 21%. A już w ub. środę amerykańskie zapasy tego paliwa były o 2% większe niż przed rokiem. Przynajmniej w tym segmencie rynku nie zanosi się więc na taki popyt, który mógłby podnieść ceny na jeszcze wyższy poziom.
Tonująca nastroje informacja pojawiła się też po podażowej stronie rynku. Otóż firma Petrologistics, monitorująca ruch tankowców, podała, że kraje OPEC w listopadzie kierowały na rynek 25,5 mln baryłek ropy dziennie, czyli o 1 mln więcej, niż wynosi obowiązujący od 1 listopada limit. Spadkowi cen ropy sprzyjało też pokojowe odejście Eduarda Szewardnadze, gdyż przez Gruzję transportowana jest ropa z basenu Morza Kaspijskiego. Długotrwałe napięcie w tym kraju mogłoby zakłócić dostawy. Na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie baryłka ropy gatunku Brent z dostawą w styczniu kosztowała po południu 28,75 USD, wobec 29,36 USD na piątkowym zamknięciu.
Miedź nieznacznie wczoraj zdrożała, co z jednej strony mogło być reakcją na zeszłotygodniowy spadek ceny o ponad 6%, a z drugiej mogło na to wpłynąć podniesienie prognozy przez Merrill Lynch. Ten największy na świecie bank inwestycyjny przewiduje, że w przyszłym roku tona miedzi będzie kosztowała średnio 2072 USD. Wcześniejsza prognoza ML zakładała 1850 USD. Na Londyńskiej Giełdzie Metali cena miedzi wzrosła wczoraj do 1974 USD, z 1972 na piątkowym zamknięciu.
Kontrakty terminowe na złoto odnotowały wczoraj największy spadek od tygodnia. Przyczyniło się do tego umocnienie się kursu dolara wobec euro. Po południu za 1 euro płacono mniej niż 1,18 USD. Złoto stało się zatem droższe dla kupujących z Europy. Uncja złota z dostawą w grudniu na nowojorskim rynku Comex staniała wczoraj o 3,30 USD, do 392,70 USD.