Na wczorajszej sesji na rynku kontraktów terminowych notowania były stabilne. Obserwując rynek, można odczuć było wyraźny strach inwestorów przed odważniejszymi zakupami, o czym świadczyła momentami ujemna baza. Wydaje się, że wygenerowany ostatnio sygnał sprzedaży nadal pozostaje w pamięci uczestników rynku, a każda próba wzrostu interpretowana jest jako odreagowanie ostatnich spadków. Dopiero w końcówce sesji strona popytowa osiągnęła większą przewagę.

Patrząc na rynek technicznie, po przełamaniu linii łączącej minima z września i października z późniejszym przebiciem poziomu wrześniowego dołka (1476 pkt), nastąpiła zmiana trendu na spadkowy w krótkim terminie. Aktualnie rynek jest bardzo silnie wyprzedany, o czym informuje większość wskaźników. Z technicznego punktu widzenia należałoby oczekiwać odreagowania przynajmniej do wysokości 1479-1485 pkt. Strona popytowa jest jednak bardzo słaba i brakuje jej determinacji nawet do wygenerowania niewielkiej zwyżki w pobliże ostatniej luki bessy, mimo sprzyjających okoliczności na rynkach zachodnich. Najbliższym wsparciem pozostaje przetestowany ostatnio poziom 1410 pkt wyznaczony m.in. przez lokalny szczyt z maja 2002 roku. Przełamanie tej bariery mogłoby zwiastować katastrofę byków.

Zakładając, że kurs kontraktów wybił się dołem z formacji trójkąta, zasięg spadków można wyznaczyć na około 1250 pkt. Z drugiej strony czynniki fundamentalne sprzeciwiają się fali spadkowej. Sądzę, że wysokość 1410 pkt jest kluczowa i jej skuteczna obrona mogłaby ocalić, bądź co bądź, istniejący jeszcze średnioterminowy trend wzrostowy. Przełamanie tego wsparcia będzie oznaczało spadek do 1250 pkt, z możliwym przestojem w okolicy 1350 pkt.