Wtorkowa sesja dość dobitnie pokazała słabość naszej giełdy. Początek notowań przyniósł lekki wzrost, wynikający głównie z doskonałego przebiegu sesji za oceanem. Otwarcie okazało się jednak maksymalną ceną kontraktu terminowego. Brak popytu na akcjach, wchodzących w skład WIG20, był główną przyczyną niemal 50-pkt przeceny. I to pomimo przyzwoicie zachowujących się parkietów europejskich. Takie zachowanie rynku zapowiada test 1400 pkt w ciągu najbliższych sesji.
Krótkoterminowy trend spadkowy jest więc kontynuowany. Podczas lokalnej korekty nie doszło nawet do ataku na pierwszy poważniejszy opór, który stanowi luka z 19 listopada. Niewątpliwie takie zachowanie świadczy o dużej słabości strony podażowej, jednak uważam, iż kluczem dla rozwoju dalszej koniunktury, będzie test 1400 pkt. Jego przebicie przyspieszy przecenę, natomiast obrona może przynieść gwałtowne kilkudziesięciopunktowe odreagowanie.
Ostatni dołek, znajdujący się w okolicach 1410 pkt, został ukształtowany przy dość znacznym wolumenie obrotów, co zwiększa jego techniczną wiarygodność. Przebicie go nie tylko może doprowadzić do kontynuacji krótkoterminowej tendencji, ale najprawdopodobniej również spowoduje wybicie ze średnioterminowego kanału spadkowego dołem. Przyniosłoby to zniżkę poniżej 1300 pkt. Dlatego najbliższe sesje będą bardzo istotne dla rozwoju koniunktury w perspektywie kilku najbliższych tygodni. Oporem pozostaje strefa 1475-1485 pkt. Ujemna baza oraz koniunktura na światowych parkietach na razie sprzyjają bykom i dają podstawy do obrony kluczowego wsparcia. Niestety, wskaźniki techniczne prezentują się bardzo niekorzystnie i nie dają szans na poprawę.