O sprawie pisaliśmy we wczorajszym PARKIECIE. Roman S. został oskarżony o prowadzenie bez zezwolenia działalności w zakresie publicznego obrotu. Działał jako pełnomocnik inwestorów giełdowych. Składał zlecenia kupna i sprzedaży papierów wartościowych na ich rachunek (strony miały się dzielić ewentualnym zyskiem). KPWiG uznała, że bez wymaganych prawem kwalifikacji i pozwoleń zarządzał cudzym portfelem na zlecenie. Zawiadomiła prokuraturę. Ta skierowała sprawę do sądu.
Na wczorajszej rozprawie oskarżony podniósł argumenty, o których już pisaliśmy (m.in., że zgodnie z Prawem o publicznym obrocie, transakcje giełdowe realizuje dom maklerski, a klient bądź jego pełnomocnik mogą jedynie składać zlecenia; jeśli zaś uznać "robienie zleceń" za niezgodne z przepisami, to karani powinni być nie tylko pełnomocnicy, ale i klienci domów maklerskich).
Prokuratora "obdarzyła zaufaniem" KPWiG i stwierdziła, że podziela jej argumenty. Sąd uznał Romana S. za winnego. Wymierzył mu karę 2 tys. zł grzywny plus koszty procesu. Maksymalna kara w takich przypadkach może sięgać 5 mln zł.
Komisja kontra inwestor
Komisja uznała, że pełnomocnictwo udzielone Romanowi S. było tylko środkiem do realizacji celów wskazanych w umowie między nim a inwestorem, z którym współpracę badała prokuratura (współpraca z innymi graczami nie może być brana pod uwagę ze względu na przedawnienie). A istotą umowy było zarządzanie cudzym portfelem papierów, na co Roman S. nie ma zezwolenia.