"Przykład Węgier jest przestrogą dla prób modyfikacji celu polityki pieniężnej banku centralnego w Polsce, którym jest dbanie o inflację" - powiedział Raczko w piątek dziennikarzom.

W piątek rano bank centralny Węgier, w obronie coraz słabszego forinta, nieoczekiwanie podniósł stopy procentowe aż o 300 punktów bazowych, przez co węgierskie stopy procentowe znalazły się na poziomie najwyższych wśród wszystkich 10 krajów, które mają wejść w przyszłym roku do Unii Europejskiej (UE). Bank wykonał ten ruch w obronie przed spadkiem wartości forinta wynikający z wyprzedaży węgierskiej waluty i obligacji przez inwestorów, którzy obawiają się rosnącego deficytu budżetowego i na rachunku obrotów bieżących.

Raczko zaznaczył, że w przypadku Polski, która ma płynny kurs walutowy, tego typu decyzji nie należy się obawiać.

"W przypadku polskiego banku cel jest jasny - cel inflacyjny, a tym samym w żadnym stopniu bank centralny nie uznaje, że polityka kursowa powinna być jego celem. (...) W moim odczuciu nie ma możliwości scenariusza węgierskiego w Polsce" - powiedział Raczko. "W Polsce rynek decyduje o kursie walutowym" - dodał. (ISB)

ks/tom