Reklama

Strefom wiedzie się różnie

Po dwuletnim okresie zastoju specjalne strefy ekonomiczne przeżywają boom. Wydaje się coraz więcej zezwoleń na rozpoczęcie działalności. Zgłaszają się kolejni inwestorzy, chętni do wzięcia udziału w przetargach. Jaki jest dotychczasowy bilans działalności SSE-

Publikacja: 29.11.2003 09:03

Największy wpływ na wzrost zainteresowania inwestowaniem w strefach ma zbliżające się wejście Polski do UE. Przedsiębiorcy mają już zagwarantowaną stabilność prawa. Inwestorzy wiedzą, na jakich warunkach mogą inwestować i jak będzie naliczana pomoc państwa. Dodatkowo, po wejściu do UE lokowanie w naszym kraju będzie łatwiejsze ze względów prawnych. Zainteresowanie może wzrosnąć, więc lepiej już teraz zapewnić sobie miejsce na budowę nowej fabryki. Ceny ziemi z pewnością pójdą w górę.

Obecny boom kończy dwuletni okres marazmu. Od stycznia 2001 r. do końca 2002 r. w 14 strefach wydano zaledwie 72 zezwolenia, czyli rocznie na jedną strefę przypadały ponad dwie zgody. Najważniejszą przyczyną zastoju był kryzys gospodarczy. Firmy cięły koszty i rezygnowały z inwestycji, odkładając je na lepsze czasy. Przywileje podatkowe nie były wystarczającym argumentem. Większość myślała o przetrwaniu, a nie o przyszłych zyskach. Do bessy przyczyniła się także - wymuszona przez Komisję Europejską - zmiana warunków działania firm w strefach. Brak stabilności prawnej powodował, że przedsiębiorcy nie byli skłonni do inwestowania. Do marca tego roku 383 firmy ulokowali 13,7 mld złotych.

Co dały strefy-

Dotychczas w 14 strefach stworzono około 50 tysięcy nowych miejsc pracy. Wprawdzie przedsiębiorcy deklarowali, że zatrudnienie będzie o 10 tys. wyższe, jednak z różnych przyczyn planów nie zrealizowano. W strefach mieleckiej i wałbrzyskiej, czyli rejonach szczególnie dotkniętych bezrobociem, inwestorzy stworzyli odpowiednio 7,3 i 6,3 tys. miejsc pracy.

- Strefa to doskonały pomysł, który pomógł miastu - mówi Ewa Frąckowiak, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Wałbrzychu. - Jednak nie rozwiązuje wszystkich problemów związanych z bezrobociem - przyznaje. W wielu wypadkach nowe miejsca pracy przeznaczone są dla ludzi młodych. Dzięki temu choć w części udaje się powstrzymać ich migrację do atrakcyjniejszych regionów. Bezrobocie wciąż jest jednak duże, ponieważ pracy nie mogą znaleźć ludzie powyżej 40 roku życia.

Reklama
Reklama

Aż 75% kapitału zainwestowanego w strefach pochodzi z zagranicy. Na zbudowanie swoich zakładów zdecydowały się Toyota, Opel, Volkswagen, Isuzu czy Fiat wspólnie z General Motors. Zdaniem Przemysława Kwietnia z Banku Millennium, istnienie stref nie miało jednak większego znaczenia w przyciągnięciu kapitału zagranicznego. - Ze względu na atrakcyjność Polski i tak większość inwestorów zdecydowałaby się ulokować swój kapitał w naszym kraju. Ulgi podatkowe mogły być ważnym argumentem przemawiającym na korzyść konkretnego regionu - uważa P. Kwiecień. - Dlatego też strefy są ważnym instrumentem polityki regionalnej - dodaje.

Tam jednak, gdzie strefy funkcjonowały, przyczyniły się znacznie do rozwoju miast. Sztandarowym przykładem są Polkowice, należące do strefy legnickiej. W tym mieście zakład zbudował Volkswagen. Polkowice stały się nagle ulubionym miejscem inwestorów i zyskały rozgłos. Niemiecki koncern przyciąga kolejnych podwykonawców. - Nie mieliśmy nigdy problemów z dużym bezrobociem. Istniała jednak obawa, że kłopot może się pojawić, gdy złoża miedzi się wyczerpią, a kopalnie zostaną zamknięte. Włączenie części Polkowic w strefę ekonomiczną gwarantowało, że nie powtórzy się u nas scenariusz wałbrzyski - mówi Małgorzata Skórska z Urzędu Gminy w Polkowicach. - Miasto stało się atrakcyjne. Od kilku lat obserwujemy dodatnie saldo migracji - dodaje.

Powstanie stref wymagało również poprawy infrastruktury w regionach przeznaczonych na inwestycje. Kosztowało to 569,8 mln zł (331,9 mln wydały spółki zarządzające strefami, 237,9 mln samorządy). Trzeba jednak zaznaczyć, że na rozbudowie infrastruktury skorzystali również okoliczni mieszkańcy. Dzięki temu niektórzy z nich zyskali dostęp do wody czy gazociągu.

Spośród wszystkich stref wyróżnia się Krakowski Park Technologiczny.Swoje oddziały mają tam firmy, które działają w sektorze IT. Dzięki współpracy z naukowcami z Uniwersytetu Jagiellońskiego czy Akademii Górniczo-Hutniczej pracują nad projektami informatycznymi czy telekomunikacyjnymi. Swoje zakłady mają w strefie Motorola czy ComArch. - Przez kilka lat szukaliśmy lokalizacji na nową centralę. W końcu na początku 1998 roku zdecydowaliśmy się na inwestycję w Parku - mówi Grzegorz Błażewicz z ComArchu. - Obecnie zatrudniamy tam 400 osób, wszystkie z wyższym wykształceniem. Oprócz programistów mamy na terenie strefy dział promocji i konsultingu - dodaje. Na koniec marca na terenie Krakowskiego Parku zatrudnionych było 745 osób. Zarządzający strefą liczą, że docelowo liczba miejsc pracy przekroczy 3 tysiące.

Liderzy

Efektywność specjalnych stref ekonomicznych jest zróżnicowana. Najlepsze wyniki osiąga strefa katowicka, w której ulokowano do tej pory ponad 41% pieniędzy. Według specjalistów, największe znaczenie ma w tym przypadku bardzo duży rynek lokalny oraz dobrze wykwalifikowana siła robocza. Przedsiębiorcy zwracają również uwagę na bogate tradycje przemysłowe regionu. To sprawia, że ludzie mają wzorowe podejście do pracy. Ponadto infrastruktura w województwie śląskim należy do najlepszych w kraju. Inwestorzy chwalą sobie również współpracę z samorządem, który nie tylko aktywnie uczestniczy w procesach negocjacyjnych, ale również dba np. o poprawę dróg dojazdowych do zakładów.

Reklama
Reklama

Pod względem zagospodarowania terenu najlepiej spisuje się strefa w Mielcu. Na ponad 73% jej obszaru działają już firmy. - Nie należy zapominać jednak, że jeszcze przed powstaniem strefy przedsiębiorstwa były obecne na obszarach, które zostały później do niej włączone - mówi Mariusz Błędowski, dyrektor oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu w Mielcu. Jego zdaniem mielecka strefa była w uprzywilejowanej sytuacji, gdyż rozpoczęła działalność najwcześniej. Utworzono ją we wrześniu 1995 r. Rok później zaczęły działalność strefy katowicka i suwalska, pozostałe w 1997 r.

Bardzo dobrze radzi sobie wspomniana wcześniej strefa legnicka. Zajmuje drugie miejsce pod względem wielkości inwestycji. Bardzo duże znaczenie ma bliskość granicy z Niemcami. Dodatkowym atutem jest przebiegająca w pobliżu autostrada A4 i dogodne połączenie ze stolicą regionu - Wrocławiem.

Pod względem zagospodarowania terenu nieźle wypada strefa kamiennogórska, mimo że dokonano w niej do tej pory najmniejszych inwestycji (39,3 mln zł). Przedsiębiorcy zajmują tam dwie piąte pozostawionych im do dyspozycji terenów. To i tak lepszy wynik niż w np. strefie łódzkiej czy słupskiej. - Dla naszych inwestorów bardzo ważna jest bliskość granicy niemieckiej. Do przejścia w Jędrychowicach jest tylko 20 km - mówi Grażyna Malc, dyrektor marketingu strefy w Kamiennej Górze. Obecni tam przedsiębiorcy produkują głównie na eksport.

Co się nie udało"

W szczytowym okresie funkcjonowało 17 stref. Żadnych inwestorów nie przyciągnęły jednak mazowiecka i częstochowska, dlatego też w marcu 2001 r. Rada Ministrów zdecydowała o ich likwidacji. Pierwszą z nich utworzono w styczniu 1998 roku na terenach lotniska w Modlinie. Miała w zamyśle działać na zasadach podobnych do Krakowskiego Parku Technologicznego. Ze względu na bliskość Warszawy i perspektywę budowy międzynarodowego lotniska, zarządzający chcieli stworzyć coś w rodzaju polskiej doliny krzemowej. Nie udało się również pozyskać inwestorów do Częstochowskiej SSE. Położona była 16 km od centrum miasta, w bezpośrednim sąsiedztwie lotniska wojskowego i projektowanego węzła autostradowego. Inwestorzy wybierali jednak katowicką SSE.

Nie udało się również osiągnąć równego tempa rozwoju stref. Te mniejsze, jak warmińsko-mazurska czy starachowicka, nie mogą liczyć na inwestycje wielkich koncernów. W pierwszej z nich zajętych jest niespełna 15% terenów. miało na to wpływ włączenie w strefę mało atrakcyjnych obszarów, którymi nikt się nie interesował. Znaczenie miała kiepskiej jakości infrastruktW porównaniu z innymi strefami niezbyt dobrze radzi sobie słupska. - Nie pomaga nam bliskość Pomorskiej SSE - uważa Leonard Selkaluk, dyrektor inwestycyjny strefy. - Oni mają znacznie bliżej do Trójmiasta, przez co wybierają ich zagraniczni inwestorzy. Do tego w Słupsku nie ma wyższej szkoły technicznej, co dawałoby szansę na kształcenie kadry dla przemysłu - dodaje.

Reklama
Reklama

Do tej pory przeciętnie zagospodarowano niespełna 43% terenów przeznaczonych pod inwestycje. Dlaczego tak mało" Zarządzający strefami tłumaczą, że było to spowodowane systematycznym włączaniem do stref nowych terenów. Część z nich nie była uzbrojona, co zwiększało nakłady przed rozpoczęciem procesu inwestycyjnego. Dodatkowym utrudnieniem było duże rozdrobnienie obszarów. Rekordowa pod tym względem Łódzka SSE ma 12 podstref. Ciekawostką jest fakt, że w skład tarnobrzeskiej wchodzi teren z Ożarowa pod Warszawą. Takich przykładów jest więcej.

Nie zawsze poniesione przez władze lokalne nakłady na przyciągnięcie inwestora okazywały się trafną inwestycją. Najlepszym przykładem były zabiegi władz Wałbrzycha o przyciągnięcie japońskiej fabryki samochodów. Toyota zdecydowała, że powstanie ona w Czechach. Zarządzająca strefą spółka poniosła jednak duże nakłady na infrastrukturę. Jej strata za 2000 rok sięgnęła blisko 9 mln złotych. Na szczęście część pieniędzy nie poszła na marne, gdyż Japończycy zdecydowali się rozpocząć w tej strefie produkcję skrzyń biegów i silników.

I co dalej"

Obserwowane ożywienie daje nadzieję, że liczba miejsc pracy w najbliższym okresie wzrośnie. Koszty pracy są u nas nadal niższe niż w Europie Zachodniej. Jaki procent przedsiębiorstw ze "starych" państw unijnych zdecyduje się przenieść produkcję do nowych krajów członkowskich" Walka o inwestycje rozegra się między Polską, Węgrami, Słowacją i Czechami. Naszym atutem nie będzie, niestety, infrastruktura, która jest w opłakanym stanie. Kilka poważnych inwestycji już straciliśmy. SSE, które dają inwestorom uprzywilejowane warunki, mogą być naszym głównym atutem i skłaniać zagranicznych inwestorów do lokowania pieniędzy właśnie u nas..

Bruksela zmienia prawo

Reklama
Reklama

Funkcjonowanie specjalnych stref ekonomicznych reguluje ustawa z 20 października 1994 r. Zawarte w niej przepisy obowiązywały w niezmienionej formie do końca 2000 r. Na ich podstawie przedsiębiorca, który uzyskał zezwolenie na działalność w strefie, był całkowicie zwolniony z podatku dochodowego przez okres pierwszych 10 lat. Ponadto firmy mogły liczyć na 50% zwolnienia z tego podatku aż do końca istnienia strefy. Dodatkowo, do końca 2000 r. obowiązywało zwolnienie z podatku od nieruchomości. Tymczasem takie regulacje były sprzeczne z przepisami Unii Europejskiej. Według naszych przepisów, wielkość pomocy publicznej nie zależała od wydatków inwestycyjnych i kosztu tworzenia nowych miejsc pracy. W 2000 r wprowadzono nowelizację do ustawy. Dla nowych inwestorów zmieniła się zasada naliczania ulgi w podatku dochodowym. Nowelizacja uzależniła ją od wysokości nakładów inwestycyjnych i kosztów tworzonych miejsc pracy. W przypadku dużych przedsiębiorstw, zwolnienie może stanowić równowartość 50% wydatków inwestycyjnych lub dwuletnich całkowitych kosztów pracy. Mali i średni przedsiębiorcy mogą liczyć na ulgi w wysokości 65% tych kosztów. Jednocześnie, aby uzyskać pomoc, wymagane jest prowadzenie działalności gospodarczej i utrzymanie nowych miejsc pracy przez co najmniej 5 lat.

Inwestorzy, którzy uzyskali zezwolenie przed styczniem 2001 r. nie będą mogli korzystać z całości praw nabytych. W przypadku małych przedsiębiorstw okres skrócono do 2011 r., średnich do 2010 r. W przypadku dużych przedsiębiorców, którzy uzyskali zezwolenia do końca 1999 roku, maksymalna pomoc publiczna wynosi 75% kosztów inwestycji, a dla zezwoleń wydanych w 2000 roku - 50%.

W trakcie negocjacji z UE ustalono, że nie można już zwiększyć powierzchni stref. Można przyłączyć nowy teren, pod warunkiem, że wcześniej wyłączy się ze strefyDo trzech razy sztuka

Już dwa razy nie udało się namówić zagranicznego koncernu do budowy fabryki samochodów w SSE. Najpierw Polska przegrała bitwę z czeskim Kolinem o inwestycje Toyoty.

Japończycy rozważali budowę zakładu m.in. w Wałbrzychu, ostatecznie zlokalizowali tam tylko fabrykę skrzyń biegów. Za drugim razem, w walce o inwestycje Peugeot-

Reklama
Reklama

-Citroen wyprzedziła nas słowacka Trnava. Najbardziej zawiedzione z decyzji koncernu było Radomsko (część łódzkiej SSE). Teraz SSE przygotowują się na walkę o inwestycję Hyundaia. W tym tygodniu koreańska firma zapowiedziała, że jej nowy zakład powstanie w Polsce lub na Słowacji. Wśród faworytów w naszym kraju wymienia się właśnie Radomsko, Legnicę i Dąbrowę Górniczą.

Ile kosztowały SSEE

Według szacunków PARKIETU, ulgi podatkowe dla inwestorów w SSE kosztowały budżet państwa 1,073 mld zł (na koniec 2002 r.), z czego 1,038 mld zł stanowiły ulgi w podatku dochodowym. Pierwsza ulga została przyznana w 1996 r. firmom ze strefy mieleckiej. Jej wysokość wyniosła 3,5 mln zł. Rekordowy pod tym względem był 2001 rok, w którym łączna wartość zwolnień wyniosła 334,2 mln zł. Rok temu zanotowano spadek do 264,3 mln zł. Zgodnie z przewidywaniami Ministerstwa Gospodarki, Pracy i Polityki Socjalnej, przynajmniej do 2007 roku wartość zwolnień podatkowych będzie rosła. Wprawdzie zmieniono przepisy o zasadach pomocy publicznej, przez co ulgi mogą być niższe, jednak z uwagi na zwiększającą się liczbę przedsiębiorstw i poprawiającą się rentowność, efekt ten może zostać zniwelowany.

Drugi rodzaj ulg to zwolnienie z podatku od nieruchomości. O ile jednak zwolnienie z podatku dochodowego regulowane jest na szczeblu centralnym, to w tym przypadku decyzje pozostawiono samorządom. Większość z nich decyduje się na wykorzystanie takiego instrumentu, by zwiększyć atrakcyjność strefy. Jak podaje resort gospodarki, do końca 2002 r. wysokość zwolnień z tego tytułu sięgała 35 mln zł.

Na początku tego roku w strefach pracowało 48,4 tys. osób. Wynika z tego, że za jedno miejsce pracy państwo zapłaciło 22 173 złotych. Ile musiałby wydać budżet na utrzymanie bezrobotnych- Rozpatrzmy dwa warianty. W pierwszym przyjmijmy, że wszyscy potencjalni bezrobotni uprawnieni są do otrzymania pomocy. W drugim, że tylko 20% z nich przysługuje wsparcie ze strony państwa.

Reklama
Reklama

W obu wariantach zwolnienia były wyższe od ewentualnych kosztów utrzymania bezrobotnych. W drugim, bardziej prawdopodobnym przypadku, ponad pięć razy. Czy zatem warto było tworzyć strefy- Trzeba pamiętać, że zatrudnieni nie tylko płacą podatki, ale przyczyniają się do wzrostu gospodarczego. Dodatkowo, SSE miały wpływ na wzrost eksportu i przyciągnęły wielu zagranicznych inwestorów. Dzięki strefom zbudowano fabryki na ponad trzech tysiącach hektarów niewykorzystanych dotąd terenów.

Z drugiej jednak strony, wielkie koncerny i tak przyszłyby do Polski. Tania siła robocza, duży rynek i szybko rozwijająca się gospodarka były wystarczająco kuszące. Dzięki SSE fabryki zbudowano jednak w regionach najbardziej dotkniętych negatywnymi skutkami przemian strukturalnych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama