Święty Mikołaj do byków przyszedł wcześniej. Już na wczorajszej sesji posiadacze długich pozycji dostali miły prezent w postaci sporego wzrostu cen. Sam wzrost cen to jednak nie wszystko. Dodatkiem są bowiem sygnały kupna, jakie się wczoraj pojawiły. Można przypuszczać, że bykom został podarowany róg obfitości, z którego będzie można czerpać przez najbliższe dni do woli.

Wczorajszy wzrost robi rzeczywiście wrażenie. Na wykresie cen mamy kolejne białe świece bez większych korekt. W czasie sesji padło kilka sygnałów kupna. Pierwszym było, już na samym początku notowań, wyjście z trójkąta górą. Zaraz potem pokonany został poziom szczytu z wtorku z ubiegłego tygodnia i zamknięta najbliższa luka bessy. Poszczególne spółki kończyły notowania sporymi wzrostami z 7,5% na KGH na czele. Popyt wykonał swoje zadanie.

Jest jedno "ale", a właściwie dwa. Po pierwsze, wczorajszy wzrost, z tyloma ważnymi sygnałami kupna, dokonał się na dość miernym obrocie. Ostatnim spadkom towarzyszyły znacznie większe obroty. Poza tym większość obrotu wygenerowana została w konsolidacji. Sam wzrost na rynku kasowym był w dużej części wynikiem zleceń koszykowych i dokonał się przy małym obrocie. Na rynku terminowym było to jeszcze wyraźniej widać. Tu zwyżka cen to efekt zamykania krótkich pozycji. To nie nowy popyt skuszony perspektywą zysków na długich pozycjach, ale uciekające misie podbiły skokowo ceny o ponad 20 pkt przekręcając bazę z -10 na +10 pkt.

Co więc mamy- Sygnały kupna przy mniejszym obrocie i spadającej LOP- Nie jest to zestawienie, które dobrze rokuje na najbliższe dni. Może się więc okazać, że zanim doczekamy 6 grudnia, prezenty bykom zostaną odebrane, jako kara za niewykorzystaną szansę. Jeśli się mówi A, to trzeba powiedzieć B.