Rezygnacja Roya E. Disneya (bratanka Walta Disneya) nie była zaskoczeniem. Osiągnął on wiek 72 lat i zgodnie z regułami obowiązującymi w korporacji musiał opuścić zarząd. W liście rezygnacyjnym ostatni przedstawiciel rodziny Disneyów po raz kolejny dał wyraz swojej niechęci do M. Eisnera, krytykując jego metody zarządzania spółką. Dyrektorowi wykonawczemu zarzucał między innymi przerzucenie ciężaru produkcji filmów animowanych na Pixar Animation Studios i kiepskie wyniki oglądalności należącej do medialno-rozrywkowego koncernu sieci telewizyjnej ABC.
Rozstanie Stanleya Golda było bardziej burzliwe. W pięciostronicowym liście do zarządu oskarżył on poszczególnych dyrektorów spółki o bierne akceptowanie decyzji menedżmentu i eliminowanie jakichkolwiek głosów krytycznych. Zarówno S. Gold, jak i R. Disney zapewnili, że po wyjściu z rady dyrektorów nadal będą przekonywać dużych udziałowców o konieczności usunięcia Eisnera.
Gold odegrał w przeszłości kluczową rolę, gdy w 1984 r. wraz z Royem Disneyem ochronił spółkę przed wrogim przyjęciem i umieścił Eisnera na stanowisku prezesa. Wówczas parze Gold-Disney udało się odsunąć od władzy zięcia Walta Disneya Rona Millera. W ostatnich latach jednak stosunki między biznesmenami a Eisnerem bardzo się popsuły.
Mimo rozgłosu, jaki wywołały ostatnie dymisje, szanse na odsunięcie Eisnera od władzy ocenia się jako minimalne. Akcjonariusze Disneya są dziś tak bardzo rozproszeni, że utworzenie poważniejszej koalicji wydaje się niemożliwe. Pozostali członkowie zarządu uznali postępowanie Disneya i Golda za destrukcyjne.