Wczorajsze notowania najlepiej pokazały, jak bardzo inwestorzy czują się zagubieni na naszym rynku. Pierwsza połowa notowań przyniosła solidny spadek. Później został on całkowicie odrobiony, ale w końcówce znów kupującym zabrakło wiary w to, że warto więcej płacić za akcje. W efekcie zamknięcie wypadło 6 pkt poniżej maksimum. Sytuacja pozostaje więc nierozstrzygnięta. Optymiści mają podstawy, by liczyć na dalszy ruch w górę, pesymiści mogą nadal utrzymywać, że mamy do czynienia jedynie z korektą trwającej od połowy października przeceny.

Trudno jest wskazać teraz czynniki warunkujące decyzje inwestorów. Odnosi się wrażenie, że są one trochę chaotyczne. Rzadziej mówi się o przewartościowaniu naszych akcji, więcej o dobrej koniunkturze na świecie. Mniej o wewnętrznych problemach budżetowych i niespokojnej sytuacji w regionie, więcej o kolejnych oznakach ożywienia w USA. Wreszcie przemilcza się dane mówiące o stagnacji w strefie euro, a eksponuje rekordowe osiągnięcia amerykańskiej gospodarki. Jednocześnie same rynki w USA próbują przekonać, że narastająca nierównowaga w gospodarce, której odbiciem jest spadek wartości dolara, nie będzie miała wpływu na notowania giełdowe. Niestety, w dłuższej perspektywie obniżka kursu dolara będzie musiała negatywnie odbić się na kondycji giełd w USA.

Ciekawie jest w tym na rynku walutowym i obligacji. Na tle rozchwianych Węgier złoty i nasze papiery skarbowe wypadają całkiem nieźle. To całkiem nieźle oznacza, że nie tracą na wartości. Aby wyciągać z tego bardziej pozytywne wnioski potrzeba dłuższego ruchu w górę, który potwierdziłby, że polskie aktywa są atrakcyjne dla inwestorów. Aukcja obligacji, na której popyt był dość skromny, pokazała, że niekoniecznie tak musi być. Sytuacja na Węgrzech nie wygląda na krótkotrwałe zamieszanie, ale na początek większych problemów. Wezwania ekonomistów do zaniechania planów jak najszybszego przyjęcia euro mogą być sygnałem zmiany kierunku, czy akcentów w polityce gospodarczej w całym regionie. Takie zawirowania tworzą dodatkowe ryzyko i odstraszają kapitał. W pośpiechu uwalniał gotówkę nie po to, by za chwilę odkupywać aktywa po tej samej cenie.