Kontrakty terminowe na miedź zdrożały wczoraj po raz siódmy z rzędu. Ich cena już dość wyraźnie przekroczyła barierę 2100 USD. O takim przebiegu wypadków zdecydowały obawy, że strajk zmniejszy dostawy z chilijskiej kopalni należącej do spółki Codelco, największego na świecie producenta miedzi. Decyzja o strajku ma zapaść w piątek, ale od podania informacji o możliwości jego wybuchu miedź zdrożała już prawie o 7%. Zużycie miedzi przewyższa w tym roku jej produkcję o 25 tys. ton. W ub.r. wydobycie było większe od zużycia o 240 tys. ton. W takiej sytuacji każda informacja o możliwości strajku w Ameryce Południowej musi powodować wzrost ceny. Hector Zalaya, szef największych chilijskich związków górniczych, powiedział wczoraj, że prawdopodobieństwo strajku w kopalni Aldina sięga 70%. Zakład ten daje 16% wydobycia całej Codelco. Produkcja Codelco ma zaś wynieść w tym roku 1,63 mln ton, co stanowi ok. 12% światowego wydobycia. Na Londyńskiej Giełdzie Metali cena miedzi wzrosła wczoraj do 2161 USD, z 2128 na wtorkowym zamknięciu.
Kontrakty terminowe na złoto staniały wczoraj w Nowym Jorku po raz pierwszy od czterech sesji. Ich cena spadła z poziomu najwyższego od siedmiu lat. W czasie wtorkowych notowań sięgnęła tam nawet 407 USD za uncję. Złoto staniało wobec obaw, że inwestorzy mogą przystąpić do wyprzedaży, by zredukować zasoby, które okazały się największe od 9 września. Kupowanie przez fundusze hedgingowe i innych spekulantów walnie przyczyniło się do tegorocznego wzrostu ceny złota o 17%. W tygodniu zakończonym 25 listopada instytucje te kupiły o 108 028 kontraktów terminowych na złoto więcej, niż sprzedały, co było ich największym wynikiem netto od początku września. Uncja złota z dostawą w lutym staniała na nowojorskim rynku Comex o 1,4 USD, do 403,2 USD.
Ropa naftowa trochę wczoraj staniała. Departament Energetyki poinformował bowiem o wzroście w ubiegłym tygodniu amerykańskich zapasów benzyny i oleju opałowego. Kilku przedstawicieli OPEC zapewniło, że na dzisiejszym posiedzeniu tej organizacji w Wiedniu nie obniży ona limitów wydobycia. Zapasy benzyny wzrosły o 3,4 mln baryłek, najbardziej od początku lipca. Rezerwy olejów były większe o 2,8 mln baryłek. Spadły natomiast zapasy surowej ropy. W rezultacie na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie baryłka ropy gatunku Brent z dostawą w styczniu kosztowała po południu 28,71 USD, wobec 28,94 USD na wtorkowym zamknięciu.