Jest Pan prezesem zarządu Tel--Energo od ponad miesiąca. Jak Pan ocenia sytuację finansową firmy?
Obecna sytuacja spółki tworzy pewne napięcia, ale jest pod kontrolą. Założenia poczynione w budżecie na przyszły rok prowadzą do pełnej stabilizacji sytuacji finansowej spółki. Po stronie przychodów po III kwartałach tego roku firma zanotowała kilkudziesięcioprocentowy wzrost sprzedaży. Spodziewam się, że 2003 r. zamknie ok. 290 mln zł przychodów.
W 2002 roku wszystkie spółki z grupy były nierentowne na poziomie operacyjnym i netto. Czy w tym roku mają szanse wyjść na plus?
Telbank, który od bieżącego roku należy do grupy był na plusie w ubiegłym i będzie w tym. Tel-Energo nie wypracuje zysku. Przyczyna jest jedna: przedłużenie się procesu przejmowania majątku Polskich Sieci Elektroenergetycznych, który pierwotnie miał zakończyć się na początku roku, potem w marcu. Ostatecznie dopiero we wrześniu PSE wniosło do Tel-Energo prawo użytkowania światłowodowej sieci szkieletowej w postaci 20-letniego skapitalizowanego czynszu i pewną część urządzeń transmisyjnych, które były kupowane na potrzeby telekomunikacji energetycznej. Ze względu na wielkość transakcji i potrzebę określenia wartości rynkowej, konieczne było bardzo dokładne oszacowanie wartości majątku na dzień przekazania. W rezultacie, przez 9 miesięcy tego roku Tel-Energo w dalszym ciągu dzierżawiło infrastrukturę od PSE, a koszty dzierżawy (7,5 mln zł miesięcznie) obciążą wynik spółki.
Kto przeprowadził tę wycenę?