C. Donohue twierdzi, że największa amerykańska giełda instrumentów futures, której historia sięga 1898 r., stanie się liderem konsolidacji w branży. - Ciężko na to pracujemy i będziemy się na tym mocno koncentrować przez najbliższe 12 miesięcy - powiedział. Donohue, obejmujący stanowisko dyrektora generalnego z początkiem stycznia, odmówił odpowiedzi na pytanie, czy wśród obiektów zainteresowania jest lokalny konkurent - Chicago Board of Trade (CBoT), z którą CME - jak twierdzą jej przedstawiciele - "ma stosunki najlepsze od 15 lat".

Przejmowanie lub wiązanie się z innymi instytucjami jest częścią czteroetapowej strategii CME, ogłoszonej podczas przygotowań do ubiegłorocznej emisji akcji. Początkowo wycenione na 35 USD walory giełdy, która 5 grudnia ub.r. jako pierwsza w USA sprzedawała je w publicznej ofercie, wczoraj na NYSE notowane były po ponad 70 USD. W miniony piątek akcje zdrożały o 2,4% - po tym, jak CME ogłosiła, że bieżący rok będzie rekordowy pod względem zawartych na jej parkiecie transakcji.

W ramach dwóch pierwszych etapów realizacji strategii CME wprowadziła nowe produkty, m.in. kontrakty futures na indeks Nasdaq Composite, oraz ułatwiła dostęp do giełdy, co przyciągnęło nowych klientów z USA, Europy i Azji.

Trzecim z punktów strategii, który giełda zaczęła realizować w ubiegłym miesiącu, jest świadczenie usług clearingowych na potrzeby innych instytucji. CME rozlicza m.in. część transakcji zawieranych na CBoT. Takie połączenie clearingowe między dwoma największymi rynkami instrumentów pochodnych w USA, w opinii samych giełd, pozwoli brokerom i inwestorom zaoszczędzić przynajmniej 1,6 mld USD, które musieliby przeznaczyć na zabezpieczanie transakcji. Od 2 stycznia CME będzie mieć wyłączność na usługi clearingowe dla CBoT, przez co będzie rozliczać około 85% handlu instrumentami pochodnymi w USA, a jej przyszłoroczny wynik netto poprawi się o 10-15 mln USD.

Zapowiedź konsolidacji branży pojawia się w momencie, gdy zarządy chicagowskich giełd usilnie starają się nie dopuścić do otwarcia w USA filii niemieckiego rynku instrumentów pochodnych - Eurexu. W ubiegłym miesiącu szefowie CME i CBoT zarzucili Europejczykom, że złożona przez nich dokumentacja jest niekompletna.