Pierwsza sesja tygodnia okazała się miłym zaskoczeniem dla posiadaczy długich pozycji. Piątkowe notowania zarówno na rodzimym parkiecie, jak i w USA, wskazywały raczej na pogłębienie spadków i kolejną próbę szukania dołka. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Po niskim otwarciu i nieznacznej przewadze niedźwiedzi w początkowych minutach handlu, swoje prawdziwe oblicze pokazała strona popytowa, wynosząc kurs kontaktów w okolice 1510 pkt w bardzo krótkim czasie. Po kilkugodzinnej konsolidacji nastąpił kolejny atak byków w końcowej fazie sesji. Ostatecznie, pomimo spadków na giełdach zagranicznych, sesja zakończyła się pokaźną zwyżką.

Obraz techniczny rynku kontraktów terminowych pozostaje mało klarowny, a sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie. Zwyżka z początku grudnia, interpretowana jako ruch powrotny, powinna zostać w całości zniesiona i zakończyć się testowaniem ostatniego minimum na poziomie około 1410 pkt. Rynek jednak zawrócił dokładnie w połowie drogi i ponownie przetestował poziom ostatniego szczytu na wysokości 1542 pkt. Z technicznego punktu widzenia istotniejszy opór wyznacza linia łącząca dołki z września i października, która aktualnie przebiega na wysokości około 1570 pkt. Na tym poziomie znajduje się także okno bessy z połowy listopada. Przełamanie tej bariery "z rozpędu" wydaje się jednak mało prawdopodobne.

Główne wskaźniki techniczne nieznacznie faworyzują stronę popytową. Ciekawie natomiast prezentuje się ADX, który, informując o braku wyraźnej tendencji, chyba najtrafniej opisuje bieżący stan rynku. Nastroje inwestorów często zmieniają się i najprawdopodobniej do momentu wybicia się kursu poza przedział 1410-1570 pkt, tak pozostanie.