Prokuratura Rejonowa Katowice Centrum - Zachód zarzuciła prezesowi Józefowi T., wiceprezesom Edwardowi W. i Jarosławowi D. oraz byłej wiceprezes Bogumile G. niegospodarność i działanie na szkodę śląskiej spółki. Straty, w jej ocenie, mogły sięgnąć około 20 mln zł. Menedżerom grozi do 10 lat więzienia. - W przypadku dwóch osób wystąpiliśmy o areszt na 3 miesiące. Sąd przychylił się do naszego wniosku - informuje nas prokurator Elżbieta Mizeracka. Z naszych informacji wynika, że w stosunku do Jarosława D. zastosowane zostało jedynie poręczenie majątkowe w wysokości 50 tys. zł, a w przypadku Bogumiły G. - 100 tys.

Po zatrzymaniu menedżerów przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego przez dwa dni spółka działała bez zarządu. Firmą kierowała rada nadzorcza. Jej przedstawiciele podkreślali, że zamieszanie nie wpływa na działalność operacyjną i wyniki przedsiębiorstwa. Wczoraj wiceprezes Jarosław D. wrócił do pracy. Nie udało nam się z nim skontaktować, ale - jak zapewnili nas pracownicy - rano pojawił się w firmie.

Wraz z pozostałymi menedżerami podejrzewany jest o to, że dokonywał inwestycji, których celem było przejęcie kontroli nad spółką za jej pieniądze. Temu miał służyć, w ocenie prokuratury, zakup przez giełdową firmę bonów i obligacji przedsiębiorstwa Budownictwo i Konstrukcje (nie prowadzi działalności, a jej majątek to jedynie walory Hydrobudowy Śląsk) oraz własnych akcji. Menedżer już kilka miesięcy temu w rozmowach z nami uznawał podobne zarzuty za absurdalne.

Giełda, biorąc pod uwagę wyjaśnienia rady nadzorczej na temat sytuacji spółki, zdecydowała się wznowić jej notowania. Kurs wyniósł 23,6. Chętnych do handlu nie było - wolumen był symboliczny.