- Generalnie warunki, w jakich przyszło nam prowadzić działalność w bieżącym kwartale, są mniej korzystne - powiedział Gerry Murphy, dyrektor generalny Kingfishera. Dodał, że największe powody do niepokoju daje spadek zaufania brytyjskich konsumentów, co sugeruje mniejszy popyt na towary ze sklepów należących do spółki, i to w bardzo ważnym okresie gorączki przedświątecznych zakupów.
G. Murphy zapewnia jednak, że wysiłki spółki polegające na ograniczaniu wydatków, negocjowaniu korzystniejszych kontraktów z dostawcami i redukowaniu zapasów powinny wystarczyć, by Kingfisher zrealizował prognozę.
Spółka, która w ubiegłym roku przejęła kontrolę nad francuską siecią handlową Castorama (obecną również w Polsce), obniża koszty również w tej firmie, wzorując się na wprowadzonym wcześniej podobnym programie w brytyjskiej sieci sklepów B&Q. Kłopoty Brytyjczyków nie dotyczą bowiem tylko bieżącego kwartału. Również w poprzednim tempo wzrostu sprzedaży spadło, do czego przyczyniło się gorętsze niż zwykle lato w Wielkiej Brytanii i Francji, które zniechęciło wiele osób do robót domowych.
- Generalnie nie przejmowałbym się tymi trudnościami. Kingfisher ma zawsze pole manewru w postaci cięcia kosztów - powiedział agencji Bloomberga Tim Green, analityk z firmy inwestycyjnej Brewin Dolphin Securities, która w portfelu ma m.in. akcje brytyjskiego koncernu.
Wartość rynkowa Kingfishera sięga 6,6 mld funtów (11,5 mld USD). W tym roku akcje spółki, która wśród sprzedawców artykułów wyposażenia mieszkań ustępuje tylko amerykańskim Home Depot i Lowe, zdrożały prawie o 30%. Zysk operacyjny w kwartale kończącym się 1 listopada wzrósł o 21%, do 179 mln funtów (312 mln USD).