Już podczas tegorocznego sezonu świątecznego zaobserwować można ożywienie na rynku reklam lokalnych. Dotychczasowe wyniki rynku mediów także mogą napawać optymizmem. Według firmy TNS Media Intelligence/CMR, w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy br. wpływy z ogłoszeń w mediach elektronicznych wyniosły 46,9 mld USD i były o 4,5% wyższe niż rok wcześniej. Na rynku prasowym odnotowano jeszcze większy wzrost, o 9,1%, przy przychodach w wysokości 37,9 mld USD.
Na przyszłoroczne dochody mediów wpływać będą dodatkowo pozytywnie trzy czynniki - kampania wyborcza przed listopadowymi wyborami, igrzyska olimpijskie w Atenach oraz oczekiwane ożywienie na rynku pracy - twierdzą analitycy. Tylko lokalne stacje telewizyjne i radiowe powinny zainkasować dodatkowy miliard dolarów z politycznych reklam.
Także wielcy wydawcy gazet codziennych wyrażają optymizm w sprawie prognoz na przyszły rok. Podczas dorocznej konferencji w Miami większość z nich deklarowała koniec recesji na rynku reklam.
Według Douglasa McCorkindale'a, dyrektora Gannetta, firmy publikującej w USA ok. 100 dzienników, w tym największy "USA Today", przyszłoroczne ożywienie na rynku nie obejmie równo wszystkich regionów kraju. Niemniej jednak średni wzrost wpływów z reklam powinien w przyszłym roku wyrażać się solidną jednocyfrową liczbą. Podobne prognozy przedstawił także podczas konferencji w Miami, drugi po Gannetcie wydawca w USA - Knight Ridder. Według dyrektora spółki Tony'ego Riddera, kryzys na rynku reklam wynikał przede wszystkim z sytuacji na rynku pracy. W 2003 r. dochody z ogłoszeń o zatrudnieniu wyniosą w USA 195 mln USD - niemal trzy razy mniej niż w roku 2000.
Jedynym wyjątkiem jest Dow Jones & Co., wydawca dziennika "The Wall Street Journal", który w listopadzie odnotował spadek dochodów z reklam o 6,2%. W grudniu miała nastąpić poprawa, ale prezes Dow Jonesa Peter Kahn uważa, że aby ogłosić koniec recesji w tym sektorze rynku medialnego, potrzebne są trzy-cztery miesiące nieprzerwanego wzrostu wpływów z ogłoszeń.