Reklama

E.ON zapowiada inwestycje

E.ON, drugi co do wielkości w Europie koncern energetyczny, zamierza w ciągu trzech lat wydać na inwestycje 13,8 mld euro. Z tej kwoty 5,4 mld euro ma trafić do Europy Wschodniej.

Publikacja: 13.12.2003 09:21

Około 8,7 mld euro E.ON chce przeznaczyć na dofinansowanie bieżącej działalności, pozostała kwota w większości pójdzie prawdopodobnie na zwiększenie udziałów w spółkach, w których niemiecki potentat energetyczny jest już obecny.

Strategicznych przejęć

nie będzie

Zarząd podkreśla jednak, że w kwocie 13,8 mld euro nie znajdują się ewentualne środki na strategiczne przejęcia. - W najbliższych trzech latach nie planujemy strategicznych fuzji - zaznaczył dyrektor generalny firmy Wulf Bernotat. Na razie E.ON skupia się na scaleniu działalności z przejętym niedawno brytyjskim koncernem Powergen i niemieckim koncernem gazowym Ruhrgas. Potentat energetyczny zamierza w najbliższych latach wydać 1,7 mld euro na inwestycję w branżę gazową.

E.ON zapewnia, że inwestycje będą finansowane z zasobów gotówkowych. - Nie będziemy na ten cel nic pożyczać - stwierdził W. Bernotat, dodając, że nie zapadła jeszcze decyzja, czy w najbliższym czasie firma przeprowadzi jakąś emisję obligacji.

Reklama
Reklama

Bardzo ważną rolę w strategii E.ON odgrywa nasz region. Niemiecka spółka zamierza przeznaczyć na inwestycje w Europie Wschodniej 5,4 mld euro. 3,7 mld euro zostanie natomiast skierowane do Skandynawii. Chodzi przede wszystkim o zwiększenie udziału w szwedzkiej firmie energetycznej Sydkraft (działającej też w Polsce).

Energia ze wschodu

przez Polskę

E.ON nie podał jednak w piątek, czy i jeśli tak, to jaka część z kwoty 5,4 mld euro trafi do naszego kraju. A rola Niemców w Polsce słabnie. Na początku tego roku Niemcy poinformowali, że planują redukcję zatrudnienia w E.ON Polska. Powodem były "znikome możliwości handlu energią na polskim rynku" (polska część koncernu nie zarabiała nawet na siebie). Wcześniej podjęto też decyzję o wycofaniu się z Polenergii - spółki założonej w 2000 r. wspólnie z Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi i Kulczyk-Holding (odkupił udziały E.ON). Polenergia została powołana do importu energii do Polski zza wschodniej granicy i jej reeksportu na Zachód. Niemcy nie byli jednak zadowoleni z rozwoju przedsięwzięcia. E.ON zarabiałby znacznie lepiej, gdyby - zamiast importować i reeksportować energię - mógł ją przesyłać tranzytem ze Wschodu do Niemiec. Dlatego koncernowi zależało na zakupie G-8 (przewidziana do prywatyzacji największa sieć dystrybutorów energii elektrycznej w Polsce - 16,1% rynku; tworzą ją zakłady z Gdańska, Torunia, Słupska, Płocka, Elbląga, Olsztyna, Kalisza i Koszalina).

Niedostępna G-8

W marcu 2001 r. E.ON otrzymał wyłączność w negocjacjach. Do sprzedaży jednak nie doszło z powodu zbyt niskiej oferty cenowej na zakup G-8. Oferta była o 40% gorsza od tego, do czego zobowiązał się inwestor (wartość 85% akcji G-8 szacowana jest na ok. 4 mld zł.).

Reklama
Reklama

Kolejna próba prywatyzacji to dwie oferty. Jedną złożyły E. ON i Electrabel. Drugą - El-Dystrybucja. Po wycofaniu się z rokowań konsorcjum niemieckiego - belgijskiego pozostała tylko jedna oferta, złożona przez firmę kontrolowaną przez Kulczyk Holding. Jesienią doradca prywatyzacyjny resortu skarbu przy tej transakcji - firma Ernst&Young, jak i departament prywatyzacji MSP rekomendowali wstrzymanie prywatyzacji grupy G-8. Ministerstwo zwróciło się do El-Dystrybucji o poprawienie oferty.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama