Najwyraźniej w tym roku Mikołaj przychodzi na raty. Najpierw akcje poszybowały mocno do góry. Potem rynek zaczął spadać, teraz znowu akcje zaczęły zyskiwać na wartości. Ewidentnie widać, że na giełdzie pojawiła się "świeża gotówka", która napotkała dość znaczącą stronę podażową. Jako że kupującym nie za specjalnie zależy na podciąganiu za wszelką cenę kursów akcji do góry, a raczej na jak najtańszym zakupie, przez kilka dni trwała partia szachów. Jej ofiarami byli drobni gracze, nerwowo reagujący na zmiany indeksów. To pasywne, ale konsekwentne kupowanie akcji zachwiało wiarą inwestorów na szybki wzrost aż do sesji piątkowej, na której nastąpił zdecydowany atak byków. Na razie to tylko szach. Końcówka piątkowej sesji pokazała, że gra jeszcze się nie skończyła.

Wygląda na to, że do Polski wchodzi "fundamentalny" zachodni kapitał, który częściowe został wycofany z powodu niepokojów na węgierskim rynku. Tak więc podstawowy warunek trwałych wzrostów został spełniony. Zagraniczni inwestorzy zaczynają bardziej niż polscy wierzyć w ożywienie naszej gospodarki, w czym pomagają im rekomendacje chociażby Merrill Lynch, czy też sygnalizowane podwyższenie oceny dla Polski przez agencje ratingową Fitch. I nagle okazało się, że plan Hausnera tak źle odbierany przez rynek kilka miesięcy temu - teraz jest super! Witamy w Polsce!

W przyszłym tygodniu należy spodziewać się kontynuacji zwyżki. Duży wzrost liczby otwartych pozycji tuż przed wybiciem i coraz bliższe wygaśnięcie grudniowej serii futures na WIG20 dają nadzieję na dobre zamknięcie indeksu w najbliższy piątek, co dałoby krociowe zyski posiadaczom długich pozycji. Wzmożone zakupy PKN czy TP to jeszcze nie ostatnie słowo kupujących, co nie oznacza jednak, że indeks będzie codziennie rósł po 2%. Mam przynajmniej taką nadzieję. Po mału, ale konsekwentnie na północ.

Zwróć uwagę:

Lentex - akcje zapomniane przez hossę. Redukcja kosztów w przyszłości przełoży się na dynamiczny wzrost zysków.