Zarówno średnia przemysłowa Dow Jones, jak i S&P 500 ustanowiły w zakończonym tygodniu nowe szczyty. Sztuka ta nie powiodła się natomiast indeksowi rynku technologicznego. Wciąż jednak wszystkie wskaźniki znajdują się formacjach, które nie pozwalają na śmielsze otwieranie pozycji, bez względu na to, czy krótkich, czy długich. Patrząc na wykres S&P 500 z perspektywy ostatnich kilku miesięcy należałoby teraz oczekiwać jego zniżki. Indeks dotarł już bowiem do górnej linii klina wzrostowego. Powinien więc zniżkować teraz do dna formacji na 1045 pkt. Brakuje jednak sygnałów sprzedaży, które mogłyby potwierdzać taki scenariusz, więc najlepszym rozwiązaniem jest wstrzymanie się z zawieraniem transakcji. Sygnałem kupna będzie kontynuacja zwyżki z obecnego poziomu. Na sprzedaż przyjdzie pora w momencie przebicia wspomnianych 1045 pkt. Malejąca amplituda zmian S&P 500 sprawia, że brak jest pomocy ze strony wskaźników technicznych. Większość z nich znajduje się w strefach neutralnych, potwierdzając trend horyzontalny na rynku. Na niekorzyść kupujących mogą działać wskaźniki nastroju, których niskie poziomy świadczą o utrzymującym się cały czas wysokim poziomie optymizmu. Ten natomiast w średnim terminie jest zazwyczaj zgubny dla rynków akcji.
Nie zważając na zagrożenie nowe szczyty ustanawia niemiecki DAX. Podczas piątkowej sesji wspiął się na najwyższy poziom od sierpnia 2002 roku. Nie udało mu się jednak utrzymać tego wyniku do końca notowań. Kiepski początek na Wall Street sprawił, że DAX szybko powrócił w okolice czwartkowego zamknięcia. Mimo wszystko także tutaj trend wzrostowy trwa i nie ma sensu sprzedawać akcji do momentu, kiedy nie pojawią się sygnały bessy. O takich będzie można mówić, gdy indeks spadnie poniżej 3650 pkt. W okolicy tego poziomu utworzył się wrześniowy szczyt oraz listopadowy dołek. Przełamanie tej bariery będzie równoznaczne z wybiciem w dół z klina wzrostowego. Podobnie jak w przypadku S&P500 nowy sygnał kupna pojawi się po zdecydowanym pokonaniu górnego ograniczenia formacji (3900 pkt).