W areszcie są prezes spółki Józef T. i wiceprezes Edward W. Po zastosowaniu poręczenia majątkowego opuścili go wiceprezes Jarosław D. i była wiceprezes Bogumiła G. Prokuratura zarzuca wszystkim działanie na szkodę przedsiębiorstwa.
Rada nadzorcza zawiesiła menedżerów, którzy z powodu aresztowania nie mogą wykonywać obowiązków. Przewodniczący rady Edward Kasprzak został oddelegowany do pełnienia funkcji prezesa, a wiceprzewodniczący Stanisław Przyborowski - członka zarządu. Kierownictwo poinformowało wczoraj, że przedsiębiorstwo funkcjonuje bez zakłóceń: wywiązuje się ze wszystkich zobowiązań oraz prowadzi bieżącą działalność. Jego kondycja jest dobra.
Nie ma szkody?
Kierownictwo oceniło, że menedżerowie nie wyprowadzili ze spółki żadnych pieniędzy i nie doprowadzili do powstania jakichkolwiek strat w jej majątku. Nie planowali ani nie realizowali także przejęcia Hydrobudowy za jej własne pieniądze. Spółka przypomniała, że zarzuty prokuratury dotyczą inwestycji w bony i obligacje innych przedsiębiorstw oraz zakupu własnych akcji. Uznała, że w obu przypadkach podejmowano działania zgodne z prawem. Kupując (w latach 2000-2003) papiery dłużne, firma lokowała wolne środki. W marcu 2003 r., po wykupie bonów, zainwestowała 11 mln zł w 8-letnie obligacje, oprocentowane na poziomie 4% rocznie. Zarząd podkreślił, że zamiast gotówki spółka ma aktywa finansowe, zapewniające jej stałe dochody. Jego zdaniem, nie ma podstaw, aby twierdzić, że emitent, który ma znaczny majątek, nie ureguluje wszystkich zobowiązań. Przypomniał, że transakcje nie budziły zastrzeżeń biegłych rewidentów i były akceptowane przez WZA.
Prokuratura zwracała jednak uwagę, że emitent bonów, a potem obligacji - Budownictwo i Konstrukcje (BiK) - nie prowadzi żadnej działalności, a jego majątek stanowią jedynie akcje Hydrobudowy.