Reklama

Hydrobudowa: nie ma szkód

Kierownictwo Hydrobudowy Śląsk oceniło, że zakupy papierów dłużnych i własnych akcji były zgodne z prawem, a realizujący je menedżerowie nie narazili firmy na żadne szkody. Prokuratura jest innego zdania.

Publikacja: 17.12.2003 08:32

W areszcie są prezes spółki Józef T. i wiceprezes Edward W. Po zastosowaniu poręczenia majątkowego opuścili go wiceprezes Jarosław D. i była wiceprezes Bogumiła G. Prokuratura zarzuca wszystkim działanie na szkodę przedsiębiorstwa.

Rada nadzorcza zawiesiła menedżerów, którzy z powodu aresztowania nie mogą wykonywać obowiązków. Przewodniczący rady Edward Kasprzak został oddelegowany do pełnienia funkcji prezesa, a wiceprzewodniczący Stanisław Przyborowski - członka zarządu. Kierownictwo poinformowało wczoraj, że przedsiębiorstwo funkcjonuje bez zakłóceń: wywiązuje się ze wszystkich zobowiązań oraz prowadzi bieżącą działalność. Jego kondycja jest dobra.

Nie ma szkody?

Kierownictwo oceniło, że menedżerowie nie wyprowadzili ze spółki żadnych pieniędzy i nie doprowadzili do powstania jakichkolwiek strat w jej majątku. Nie planowali ani nie realizowali także przejęcia Hydrobudowy za jej własne pieniądze. Spółka przypomniała, że zarzuty prokuratury dotyczą inwestycji w bony i obligacje innych przedsiębiorstw oraz zakupu własnych akcji. Uznała, że w obu przypadkach podejmowano działania zgodne z prawem. Kupując (w latach 2000-2003) papiery dłużne, firma lokowała wolne środki. W marcu 2003 r., po wykupie bonów, zainwestowała 11 mln zł w 8-letnie obligacje, oprocentowane na poziomie 4% rocznie. Zarząd podkreślił, że zamiast gotówki spółka ma aktywa finansowe, zapewniające jej stałe dochody. Jego zdaniem, nie ma podstaw, aby twierdzić, że emitent, który ma znaczny majątek, nie ureguluje wszystkich zobowiązań. Przypomniał, że transakcje nie budziły zastrzeżeń biegłych rewidentów i były akceptowane przez WZA.

Prokuratura zwracała jednak uwagę, że emitent bonów, a potem obligacji - Budownictwo i Konstrukcje (BiK) - nie prowadzi żadnej działalności, a jego majątek stanowią jedynie akcje Hydrobudowy.

Reklama
Reklama

Mniej konfliktów

Zarząd wyjaśnił, że nabycie akcji własnych od NFI Jupiter miało związek z chęcią wygaszenia konfliktu pomiędzy akcjonariuszami (NFI Jupiter, Seba i Energopol Płd. kontra menedżerowie firmy oraz BiK). Spółka uważa, że transakcja została zrealizowana po korzystnej cenie (24 zł za akcję; kurs giełdowy wynosił wówczas 23 - 24 zł). Nie widzi nic złego w tym, że finansowała operację kredytem. Przypomina, że buy back realizuje wiele innych firm giełdowych, a niektóre (np. Stomil Sanok) również posiłkują się kredytem.

W ocenie prokuratury zasadniczym celem operacji mogła być zmiana struktury głosów na WZA - na korzyść BiK i menedżerów Hydrobudowy.

Będą zmiany we władzach?

Hydrobudowa poinformowała, że do spółki wpłynął wniosek o zwołanie NWZA. Podpisał go wspólnik kancelarii prawnej, która wcześniej reprezentowała interesy Seby, oskarżanej przez zarząd firmy o próbę wrogiego przejęcia. Wnioskodawca chce, aby walne zajęło się zmianami w radzie nadzorczej oraz zarządzie. "Zarząd, nie komentując tej informacji, pozostawia ocenę jej wymowy i znaczenia akcjonariuszom oraz opinii publicznej" - czytamy w komunikacie Hydrobudowy. - Nie mamy nic wspólnego z tym wnioskiem. Nie posiadamy ani jednej akcji spółki. Wytoczyłem już prezesom Hydrobudowy sprawy karne o zniesławienie. Jestem gotów złożyć kolejne - mówi Artur Kisiel, prezes Seby.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama