Od wzrostu cen akcji rozpoczęły się wtorkowe notowania na giełdach nowojorskich. Pozytywny sygnał, zachęcający do zakupów akcji, dał m.in. raport o produkcji przemysłowej, która wzrosła najsilniej od czterech lat. Korzystnie na notowania mogła też oddziaływać informacja mówiąca o niespodziewanym wzroście liczby nowych budów w listopadzie, a także spadek indeksu cen detalicznych, sugerujący, że Fed jeszcze przez pewien czas raczej powstrzyma się z podwyżką stóp procentowych. Na celowniku inwestorów znalazł się wczoraj potentat branży informatycznej Oracle, który w poniedziałek już po zamknięciu sesji przedstawił lepsze od oczekiwanych kwartalne wyniki finansowe. Jego akcje w pierwszych godzinach notowań zdrożały o 2%. Drożały też w ślad za nim papiery innych "tuzów" tego sektora, takich jak Microsoft (+1,2%), Intel (+0,2%) czy IBM (+0,85%). Jednak inwestorzy wyzbywali się papierów mniejszych spółek high-tech. Do godz. 22.00 naszego czasu indeksu Nasdaq Composite wzrósł jednak o 0,36%. Natomiast wskaźnik największych spółek - Dow Jones Industrial Average zyskał w tym czasie 1,05% i zdążał w kierunku najwyższego zamknięcia od 19 miesięcy.
Na rynkach europejskich notowania nieco spadły. Staniały znów papiery eksporterów na rynek amerykański, takich jak holenderski Royal Philips Electronics (-2,2%) czy francuski Thomson Electronics (-3,9%). Tym razem zaszkodziły im nie tyle informacje na temat słabnącego dolara, ale wiadomość o rozczarowujących wynikach sprzedaży świątecznej za Atlantykiem. Wczoraj taniały też papiery spółek informatycznych, a sygnał do wyprzedaży dała francuska spółka Cap Gemini, która obniżyła prognozę zysku operacyjnego po raz drugi w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Jej akcje staniały aż o 14%. Po spadku w ciągu sesji już o 5%, o 2,3%, spadły notowania walorów wydawcy "Financial Times" - Pearsona. Również ta spółka rozczarowała inwestorów prognozami. Londyński wskaźnik FT-SE 100 obniżył się wczoraj o 0,34%, frankfurcki DAX o 0,24% a paryski CAC-40 o 0,11%.