Próba przyspieszenia trendu wzrostowego na amerykańskich rynkach akcji zakończyła się niepowodzeniem. Indeks S&P 500 zakończył poniedziałkową sesję na 1068 pkt, mimo że na początku notowań miał 1080 pkt. To pokazuje, że na amerykańskim rynku nie ma chętnych do kupowania papierów po coraz wyższych cenach. Poniedziałkowe wydarzenia rozegrały się na wysokości górnego ograniczenia kanału wzrostowego, w którym wskaźnik porusza się już cztery miesiące. Dolne ograniczenie tej formacji znajduje się 40 punktów niżej - nieudana próba wybicia górą sugeruje, że właśnie w kierunku 1030 pkt będzie zmierzał w najbliższym czasie S&P 500.

Jeszcze większą skalę miała poniedziałkowa wyprzedaż na rynku Nasdaq. Różnica między otwarciem i zamknięciem indeksu Nasdaq Composite wyniosła 60 punktów - w trakcie sesji notowania spadły ponad 3%. To kolejne ostrzeżenie, po przełamaniu głównej linii trendu wzrostowego, sugerujące, że spółki technologiczne znalazły się w odwrocie. Spadek poniżej wsparcia znajdującego się w okolicach 1850 pkt będzie sygnałem zmiany trendu średnioterminowego na spadkowy. Na pocieszenie bykom pozostaje fakt, że ostatni raz 60-punktowy spadek Nasdaq Composite w trakcie notowań miał miejsce pod koniec września. Cztery dni później krótkoterminowy trend spadkowy zakończył się, a dwa tygodnie po tym wydarzeniu rynek zaawansowanych technologii znalazł się na najwyższym poziomie od 52 tygodni.

W miarę zbliżania się do 4 tys. punktów z coraz większym trudem rośnie niemiecki DAX. W poniedziałek na wykresie po raz drugi z rzędu ukształtowała się świeca z wysokim górnym cieniem. Spadek, od dziennego maksimum do zamknięcia, wyniósł 55 punktów. Zakończenie sesji poniżej 3800 pkt będzie sygnałem zmiany trendu, przynajmniej w krótkim terminie.

Na rynku węgierskim wzrostowa korekta, w której BUX znajduje się od dwóch tygodni, nie jest tak silna jak w Warszawie. Na zakończenie wczorajszej sesji tamtejszy indeks miał 9300 punktów, co oznacza, że od dołka z 3 grudnia dzieli wskaźnik tylko 3,3%.