W środę notowania spadły po raz trzeci z rzędu. Towarzyszące przecenie obroty są umiarkowanie niskie. Wielu inwestorów oczekiwało, że tuż przed zbliżającym się wygasaniem kontraktów terminowych i opcji (najbliższy piątek), jak również nadchodzącym końcem roku (pozostało osiem sesji), na rynku pojawi się popyt. Miałby on hipotetycznie pochodzić od funduszy inwestycyjnych, które po udanym środku roku miałyby podciągać kursy wybranych akcji, celem lepszego zamknięcia roku bilansowego (po cenach zamknięcia z 31 grudnia br.). Na razie jednak, nie tylko nie widać żadnego popytu, a co więcej, na rynek trafia coraz większa podaż. I pomimo powrotu, pod koniec ubiegłego tygodnia, przez indeks WIG20, do wnętrze klina budowanego przez rynek przez ostatnie miesiące, wygląda na to, że już podczas najbliższych sesji, ponownie będziemy testować wsparcie w postaci dolnego ramienia tej formacji. Jak zwykle wiele zależy od kondycji najważniejszego indeksu świata S&P 500. A ta pozostawia obecnie wiele do życzenia, o czym można było się przekonać na początku tygodnia, kiedy rynki dyskontowały wiadomość o złapaniu irackiego dyktatora.
Po ewentualnym opuszczeniu przez wykres WIG20 dołem wspomnianego klina (nastąpi to po przełamaniu poziomu 1540 pkt), należy spodziewać się szybkiej zniżki głównego indeksu w okolice 1470-1480 pkt. Tutaj znajduje się najbliższe wsparcie. Oczekuję, że rynek przetestuje ten poziom jeszcze przed końcem bieżącego roku. Oczywiście, scenariusz ten może zostać zakłócony (przyspieszony) przez działania arbitrażystów. Warto bowiem pamiętać, że jutro wygasają kontrakty terminowe zarówno na indeks WIG20, jak i akcje poszczególnych spółek. Oznacza to, że jeśli na rynku pozostają jeszcze otwarte jakiekolwiek pozycje arbitrażowe, w piątek, głównie w ostatniej godzinie sesji, na rynek trafią akcję z portfela WIG20, które mogą spowodować umiarkowane obniżenie wartości indeksu.