Negocjatorzy z Gwatemali, Salwadoru, Nikaragui, Hondurasu oraz USA, osiągnęli porozumienie w sprawie zasad CAFTA w nocy ze środy na czwartek czasu polskiego. Do ostatniej chwili trwały targi w takich dziedzinach, jak rynek telekomunikacyjny, ubezpieczenia, produkcja tekstyliów oraz rolnictwo. Z rozmów wycofała się delegacja Kostaryki, która obawiała się otwarcia swoich rynków telekomunikacyjnych i finansowych. Nie wyklucza się jednak, że Kostarykańczycy powrócą jeszcze do stołu obrad i CAFTA obejmie ostatecznie 6 państw.

CAFTA już od chwili narodzin ma zagorzałych wrogów. Najostrzej protestują amerykańskie związki zawodowe, które zapowiedziały, że zrobią wszystko, aby nie doszło do ratyfikacji traktatów. Domagają się gwarancji ochrony praw pracowniczych w krajach będących handlowymi partnerami USA.

Prezydent George Bush zrobił jednak kolejny krok w kierunku utworzenia strefy wolnego handlu na całej zachodniej półkuli. Zależy mu przy tym na czasie. CAFTA powinna zostać zatwierdzona przez Kongres jeszcze na początku przyszłego roku, aby uniknąć debaty w najgorętszym okresie kampanii wyborczej. Po załamaniu się rozmów o liberalizacji światowego handlu w Cancun administracja musiała także zgodzić się na rozluźnienie zasad obowiązujących w przygotowywanej Strefie Wolnego Handlu obu Ameryk (FTAA), która ma objąć wszystkie 34 kraje tej części globu, z wyjątkiem komunistycznej Kuby.

To dopiero szóste porozumienie Amerykanów o wolnym handlu. Oprócz traktatu NAFTA i planowanego CAFTA, USA mają także indywidualne umowy z Izraelem, Jordanią, Chile i Singapurem.