T. Toczyński nie chciał komentować rządowych prognoz wzrostu PKB w ostatnim kwartale i całym 2003 r. Stwierdził tylko, że obserwowane od kilku miesięcy ożywienie gospodarki i towarzyszący mu wzrost optymizmu społeczeństwa, jest kontynuowany. - W grudniu nie wydarzyło się nic, co mogłoby nam ten obraz zakłócić - stwierdził prezes GUS. Minister finansów Andrzej Raczko powiedział niedawno, że w czwartym kwartale gospodarka rozwijała się w tempie 4,4%, a w całym 2003 r. - w tempie 3,6%.
W trzecim kwartale PKB zwiększył się o 3,9%, wobec 3,8% w okresie lipiec-wrzesień. Utrzymał się wysoki wzrost konsumpcji indywidualnej (3,4%), chociaż był ono nieco mniejszy niż w poprzednim kwartale. Ekonomistów dziwi to zjawisko, tym bardziej że bezrobocie w Polsce znów zaczęło rosnąć. Według T. Toczyńskiego, wytłumaczeniem rosnącej konsumpcji może być zwiększający się poziom zadłużenia gospodarstw domowych.
GUS poinformował również o pierwszym od 11 kwartałów wzroście inwestycji. Był on, niestety, minimalny: wyniósł tylko 0,4%.
Bardzo trudna sytuacja nadal panuje w budownictwie. W okresie lipiec-wrzesień tzw. wartość dodana tego sektora (stanowi część PKB) była o 2% mniejsza niż przed rokiem. Dane za pierwsze dziewięć miesięcy br. wskazują na spadek aż 8,1%.
Po obserwowanym od marca br. roku spadku liczby osób bez pracy, w listopadzie stopa bezrobocia znów zaczęła rosnąć: do 17,6%, z 17,4% w październiku. Niekorzystną informacją jest również dalszy spadek zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw. Po jedenastu miesiącach tego roku było ono o 3,3% mniejsze niż przed rokiem.