Dzięki letniej hossie (zwanej także hossą średniaków) WIG20 znajduje się ponad 30% wyżej niż pod koniec 2002 roku. Po trzech chudych latach, w których zmiana indeksu była albo bardzo niewielka (2000 i 2002), albo mocno ujemna (2001), wreszcie kończymy rok na dużym plusie. Nie sądzę, żeby inwestorzy instytucjonalni pozwolili pod koniec roku popsuć sobie statystyki. 23 grudnia będzie ostatnim dniem, w którym gracze indywidualni będą mogli nabyć akcje bez podatku. Przy czym sformułowanie "akcje bez podatku" ma tutaj bardziej wydźwięk marketingowy. Gdyby przez chwilę pozostać w tej manierze, należałoby do "akcji bez podatku" dodać gwiazdkę i malutką czcionką napisać na dole strony - pod warunkiem że kupione papiery uda nam się sprzedać z zyskiem. Na razie oszczędność podatkowa pozostaje czysto hipotetyczna. Kończąc ten wątek - nie oczekuję, żeby we wtorek miał miejsce niekontrolowany szturm na akcje.
Ponad linią trendu
Przechodząc do sytuacji technicznej indeksu - od 21 listopada WIG20 znajduje się w trendzie wzrostowym. Wskaźnik największych spółek odrabia straty, jakie poniósł w wyniku wrześniowego załamania kursów. W tej chwili znajduje się między 50- i 62-proc. zniesieniem spadkowego ruchu. Ta druga bariera, wyznaczająca maksymalny dopuszczalny zasięg zwyżki, bez zmiany trendu średnioterminowego, przebiega na poziomie 1620 pkt. Tempo wzrostu wyznacza linia, która, uwzględniając wykres obejmujący wszystkie ceny, znajduje się na 1540 pkt. To dwa najważniejsze, w perspektywie krótkoterminowej, poziomy.
MACD - to jeszcze nie hossa
O tym, że za wcześnie jest mówić o powrocie do hossy, informuje tygodniowy wskaźnik MACD. Pisałem już o nim w swojej ostatniej analizie, ale rozwój wydarzeń warto śledzić na bieżąco. Na razie nie ma powodów, żeby wątpić w wiarygodność sygnału sprzedaży, który pojawił się na przełomie października i listopada. W reakcji na ostatni zryw rynku wskaźnik jedynie wyhamował spadki i powoli zbliża się od dołu do średniej. Schemat z 1998 r. i początku zeszłego roku, kiedy trend wzrostowy kończył się trzema szczytami (z których każdy położony był coraz niżej), czemu towarzyszyła wyraźna słabość MACD, wciąż ma szansę się powtórzyć. Sygnałem do właściwej fali wyprzedaży będzie zamknięcie sesji poniżej 1415 pkt. Wyjście wskaźnika ponad średnią znacznie ograniczy prawdopodobieństwo właśnie takiego scenariusza.