Reklama

Vivendi nie dogadał się z byłym dyrektorem

Nie udało się osiągnąć kompromisu w sprawie odprawy, której od Vivendi Universal żąda były dyrektor generalny Jean-Marie Messier. Bez porozumienia niemożliwe staje się zawarcie przez obie strony ugody z amerykańską Komisją Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) i uniknięcie procesu sądowego dotyczącego uchybień w księgowości.

Publikacja: 23.12.2003 08:39

W czasie prowadzonych w weekend negocjacji prawnicy Messiera odrzucili ofertę przedstawioną przez Vivendi - podała wczoraj francuska gazeta "La Tribune". Stało się tak, choć jeszcze w ubiegłym tygodniu dziennik "Le Figaro" informował, że kompromis w sprawie 20,5 mln euro odprawy, których były dyrektor domaga się od spółki, jest bliski.

Jego wypracowanie jest jednym z warunków zawarcia ugody z SEC w sprawie zarzutów o podawanie przez Vivendi nieprawdziwych informacji w sprawozdaniach finansowych w latach 2001 i 2002. W tym okresie dyrektorem spółki był właśnie Messier. Ze stanowiska został usunięty w lipcu 2002 r. - po tym, jak warte 77 mld USD przejęcia, mające przekształcić Vivendi z przedsiębiorstwa wodociągowego w globalny koncern medialny, doprowadziły do rekordowych strat i długów. Jeśli ugoda nie zostanie zawarta do dzisiaj - co w obecnej sytuacji jest mało prawdopodobne - amerykańska Komisja wytoczy spółce i Messierowi proces sądowy.

Jeśli do ugody jednak by doszło, Vivendi - jak twierdzą eksperci - powinien przystać na zapłacenie kary i wycofać zarzuty przeciwko Messierowi. Równocześnie były dyrektor generalny musiałby zrezygnować z odprawy, a SEC zapewne zabroni mu zasiadania przez pewien czas w radach nadzorczych spółek giełdowych notowanych za Atlantykiem.

Vivendi odmówił wypłaty odprawy Messierowi, twierdząc, że warunki odejścia nie są obowiązujące, bowiem nie zostały przyjęte przez radę nadzorczą. W czerwcu sąd arbitrażowy w Nowym Jorku przyznał jednak rację Messierowi, a decyzję tę we wrześniu podtrzymał sąd stanowy. Ale SEC, działając na mocy ustawy Sarbanesa-Oxleya, wprowadzonej przed rokiem, po skandalach finansowych w Enronie czy WorldComie, 24 września poprosił sąd o zablokowanie na trzy miesiące płatności. Tyle czasu urzędnicy Komisji dali sobie na doprowadzenie do ugody z francuską spółką. Kilka dni wcześniej Vivendi wytoczył Messierowi proces w sądzie we Francji o bezprawne przyznanie sobie odprawy.

Vivendi znajduje się pod jurysdykcją SEC, chroniącą interesy amerykańskich inwestorów, ponieważ na giełdzie w Nowym Jorku notowane są jej kwity depozytowe. Jednocześnie swoje śledztwo prowadzi francuski odpowiednik SEC - Commission des Operations de Bourses.

Reklama
Reklama

Vivendi w Polsce

Francuski koncern jest mniejszościowym udziałowcem Elektrimu. Ponadto posiada też 51% akcji w spółce zależnej Elektrim Telekomunikacja, której najważniejszym aktywem są udziały w operatorze sieci telefonii komórkowej Era. O akcje te ubiegał się w tym roku bez powodzenia Deutsche Telekom (swoich udziałów nie chciał sprzedać Elektrim), ale Niemcy wciąż deklarują chęć ich odkupienia.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama