W czasie prowadzonych w weekend negocjacji prawnicy Messiera odrzucili ofertę przedstawioną przez Vivendi - podała wczoraj francuska gazeta "La Tribune". Stało się tak, choć jeszcze w ubiegłym tygodniu dziennik "Le Figaro" informował, że kompromis w sprawie 20,5 mln euro odprawy, których były dyrektor domaga się od spółki, jest bliski.
Jego wypracowanie jest jednym z warunków zawarcia ugody z SEC w sprawie zarzutów o podawanie przez Vivendi nieprawdziwych informacji w sprawozdaniach finansowych w latach 2001 i 2002. W tym okresie dyrektorem spółki był właśnie Messier. Ze stanowiska został usunięty w lipcu 2002 r. - po tym, jak warte 77 mld USD przejęcia, mające przekształcić Vivendi z przedsiębiorstwa wodociągowego w globalny koncern medialny, doprowadziły do rekordowych strat i długów. Jeśli ugoda nie zostanie zawarta do dzisiaj - co w obecnej sytuacji jest mało prawdopodobne - amerykańska Komisja wytoczy spółce i Messierowi proces sądowy.
Jeśli do ugody jednak by doszło, Vivendi - jak twierdzą eksperci - powinien przystać na zapłacenie kary i wycofać zarzuty przeciwko Messierowi. Równocześnie były dyrektor generalny musiałby zrezygnować z odprawy, a SEC zapewne zabroni mu zasiadania przez pewien czas w radach nadzorczych spółek giełdowych notowanych za Atlantykiem.
Vivendi odmówił wypłaty odprawy Messierowi, twierdząc, że warunki odejścia nie są obowiązujące, bowiem nie zostały przyjęte przez radę nadzorczą. W czerwcu sąd arbitrażowy w Nowym Jorku przyznał jednak rację Messierowi, a decyzję tę we wrześniu podtrzymał sąd stanowy. Ale SEC, działając na mocy ustawy Sarbanesa-Oxleya, wprowadzonej przed rokiem, po skandalach finansowych w Enronie czy WorldComie, 24 września poprosił sąd o zablokowanie na trzy miesiące płatności. Tyle czasu urzędnicy Komisji dali sobie na doprowadzenie do ugody z francuską spółką. Kilka dni wcześniej Vivendi wytoczył Messierowi proces w sądzie we Francji o bezprawne przyznanie sobie odprawy.
Vivendi znajduje się pod jurysdykcją SEC, chroniącą interesy amerykańskich inwestorów, ponieważ na giełdzie w Nowym Jorku notowane są jej kwity depozytowe. Jednocześnie swoje śledztwo prowadzi francuski odpowiednik SEC - Commission des Operations de Bourses.