Reklama

Świąteczne ozdoby pasją Amerykanów

Branża producentów ozdób świątecznych była w ub.r. wyceniana w Stanach Zjednoczonych na 6,4 mld USD. Ta niebagatelna kwota wynika z faktu, że Amerykanie są narodem, który jest rozmiłowany w tradycji, a doroczne kupowanie prezentów i ozdób świątecznych traktowane jest za Atlantykiem prawie jak obowiązek.

Publikacja: 24.12.2003 08:46

Dowodzą tego szacunki przedstawione w raporcie pod wiele mówiącym tytułem "Dlaczego ludzie kupują niepotrzebne rzeczy", napisanym przez Pam Danziger, prezes firmy Unity Marketing.

82 miliony klientów

Okazuje się, że w ub.r. aż 82 miliony, spośród 104 milionów, gospodarstw domowych w Stanach Zjednoczonych, które obchodzą chrześcijańskie święta Bożego Narodzenia, dokupiły cokolwiek do swoich i tak już bogatych kolekcji bombek, łańcuchów choinkowych, światełek, Mikołajów itd. - Około 15 milionów rodzin w USA można uznać wręcz za nałogowych kolekcjonerów świątecznych ozdób - podkreśla P. Danziger, dodając, że jest to fenomen na skalę światową.

Z Chin czy z Polski?

Największym eksporterem ozdób świątecznych na rynek amerykański są Chiny. Tylko z tamtejszej prowincji Guangdong, gdzie skupiona jest produkcja tych towarów, sprzedano w USA w ub.r. ozdoby aż za 390 mln USD, o 23% więcej niż rok wcześniej. Stanowiło to ponad połowę wartości eksportu świątecznych ozdób z tej prowincji, wynoszącego 620 mln USD. Poza Stanami Zjednoczonymi głównymi odbiorcami "flagowych" produktów Guangdong są sąsiadujące z Chinami kraje azjatyckie - Singapur, Korea Południowa.

Reklama
Reklama

Polska oferta dla Amerykanów nie jest tak bogata, jak chińska. Specjalizujemy się przede wszystkim w sprzedaży bombek, które za Atlantykiem mają bardzo wysoką renomę ze względu na kunszt i wysoką jakość wykonania. Wartość polskiego eksportu bombek na rynek w USA szacuje się na ok. 40 mln USD rocznie.

Dla detalistów ten rok lepszy od poprzedniego

W Stanach Zjednoczonych sezon świątecznych zakupów rozpoczyna się bardzo szybko, bo już dzień po Święcie Dziękczynienia, które przypada tradycyjnie zawsze na ostatni czwartek listopada. Kolejny dzień - tzw. Czarny Piątek (wiąże się to z faktem, że w rachunkach księgowych firmy handlu detalicznego zapisują zyski czarnym kolorem) to dzień najwyższych w roku obrotów w sklepach. Bieżący rok - według wstępnych raportów opublikowanych przez największe sieci handlowe, np. Wal Mart Stores - będzie lepszy pod względem wielkości sprzedaży niż poprzedni. Wiąże się to z poprawą koniunktury w amerykańskiej gospodarce (PKB wzrósł w III kwartale aż o 8,2%, rosną nastroje konsumentów, powoli poprawia się sytuacja na rynku pracy). Według raportu opublikowanego przez narodowe stowarzyszenie branży handlu detalicznego (National Retail Federation), w tym roku sprzedaż świąteczna będzie w USA wyższa o 5,7%. Także Wal-Mart Stores w swoich prognozach informuje, że grudniowa sprzedaż w sklepach otwartych przynajmniej od roku wzrośnie. Najnowsze przewidywania zakładają, że o ok. 3%.

W Europie sprzedaż

spadnie?

Na tle Stanów Zjednoczonych dużo gorzej, jeśli chodzi o świąteczne zakupy, wypada Europa. Trudno się jednak dziwić, biorąc pod uwagę, że wzrost gospodarczy w zachodniej części naszego kontynentu będzie w tym roku minimalny. Według raportu opracowanego przez Deloitte & Touche, mieszkańcy sześciu największych krajów europejskich wydadzą w tym roku na prezenty świąteczne o 12% mniej niż w 2002 r.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama