Skrócona sylwestrowa sesja - zgodnie z oczekiwaniami - nie wniosła wiele nowego. Trwający już od pewnego czasu świąteczny marazm nie sprzyjał zresztą rozstrzygnięciu patowej sytuacji. Kontrakty nie poradziły sobie co prawda z oporem w okolicy 1615 pkt, wynikającym z konsolidacji w pierwszej połowie listopada, ale z drugiej strony bariera ta nie spowodowała wyprzedaży. Trend wzrostowy potwierdza zwyżkujący MACD, który dodatkowo znalazł się powyżej swojej linii sygnalnej.

Warto śledzić rynek w układzie tygodniowym, gdzie coraz więcej przemawia za kontynuacją wzrostów. Sygnał sprzedaży wygenerowany przez tygodniowy MACD w połowie listopada wiązał się jedynie z przejściowym spadkiem kursu. Zwęża się 20-tygodniowa wstęga Bollingera, co zapowiada silny ruch w nadchodzących miesiącach. Pod tym względem układ wstęgi przypomina schyłek hossy w 2000 roku. Tym razem jest jednak trochę inaczej. Kurs znajduje się powyżej biegnącej pośrodku średniej kroczącej, co może sugerować, że wybicie nastąpi w górę. W 2000 r., wraz ze zwężaniem się wstęgi, kontrakty spadły gwałtownie poniżej średniej, zapowiadając trwalszą tendencję spadkową.

W krótkiej perspektywie najbardziej prawdopodobne jest to, że początek nowego roku wyrwie rynek ze świątecznego uśpienia. Także zwężająca się 20-sesyjna wstęga Bollingera zapowiada wzrost zmienności. Gdyby liczyć na efekt stycznia, to kontrakty powinny bez trudności wybić się ponad poziom listopadowej konsolidacji i dotrzeć do 1700 pkt. Z kolei w przeciwnym wypadku ewentualnych spadków raczej nie powstrzyma wsparcie w postaci dołka z 19 grudnia (1556 pkt). Przed takim scenariuszem ostrzega oscylator stochastyczny, znajdujący się w strefie wykupienia. Dla dalszego rozwoju wypadków kluczowe wydają się zatem poziomy 1556 i 1715 pkt.