Reklama

Będą bardziej partnerskie stosunki

Z Krystyną Krawczyk, dyrektorem Biura Rzecznika Ubezpieczonych, rozmawia Tomasz Brzeziński

Publikacja: 03.01.2004 09:22

Przy okazji prac nad pakietem ustaw ubezpieczeniowych wiele czasu poświęcono pozycji konsumenta w sektorze ubezpieczeń? Czy rzeczywiście jej poprawa była konieczna? Czy z doświadczeń Rzecznika Ubezpieczonych wynikało, że te relacje klient - firma ubezpieczeniowa są zachwiane?

Zdecydowanie tak. Choć przyznam, że zastanawialiśmy się niedawno, na ile te przepisy rzeczywiście wzmocnią pozycję klientów firm ubezpieczeniowych. Dzisiaj ciągle tego nie wiemy, bo prawo koryguje praktyka. Na pewno intencją autorów pakietu ustaw ubezpieczeniowych była wola wzmocnienia dość słabej do tej pory pozycji konsumentów usług ubezpieczeniowych, czyli nas ubezpieczonych.

Na ile nowe prawo ubezpieczeniowe, które wchodzi od 1 stycznia w życie, wzmacnia pozycję klientów firm ubezpieczeniowych, w stosunku do praw, jakie mają obecnie?

To temat rzeka, bo przepisów mających na celu wzmocnienie pozycji konsumenta jest w każdej z czterech ustaw wchodzących w skład tego pakietu bardzo dużo.

Skupmy się więc na jej głównym nurcie. Proponuję omówienie najważniejszych zapisów. Zacznijmy od najważniejszej ustawy, biorąc pod uwagę instytucję, którą Pani reprezentuje, czyli o nadzorze ubezpieczeniowym i emerytalnym i Rzeczniku Ubezpieczonych. Na co mogą liczyć klienci w związku z tą ustawą?

Reklama
Reklama

Dzięki zapisom, które znalazły się w tej ustawie, Rzecznik Ubezpieczonych reprezentujący interesy klientów firm ubezpieczeniowych ma prawo zwrócić się do Sądu Najwyższego z prośbą o podjęcie uchwały mającej na celu wyjaśnienie przepisów prawnych budzących wątpliwości, lub stosowanie których wywołało rozbieżności w orzecznictwie. Do tej pory takich uprawnień nie miał. Rzecznik Ubezpieczonych mógł dyskutować z zakładami ubezpieczeń o spornych kwestiach, jednak by móc je ostatecznie przekonać, nie mógł odwołać się do żadnego autorytetu, a jest nim na pewno Sąd Najwyższy.

Czekanie na opinię Sądu Najwyższego może trwać miesiącami, poza tym w Polsce nie obowiązuje prawo precedensu.

To prawda. Ale pragnę zauważyć, że mimo, iż uchwały SN nie są prawem obowiązującym, to w praktyce wiele sądów powszechnych kieruje się przy podejmowaniu wyroków wykładnią Sądu Najwyższego.

Czy Rzecznik Ubezpieczonych ma obecnie sprawy, którym towarzyszą wątpliwości interpretacyjne i związku z tym przygotował już jakieś zapytania do Sądu Najwyższego?

Mogę powiedzieć, że mamy przynajmniej dwa problemy, o których rozstrzygnięcie zamierzamy poprosić Sąd Najwyższy. Zastrzegam jednak, że na razie trwają w naszym Biurze działania przygotowawcze, które jak mam nadzieję pozwolą zaprezentować w sposób przejrzysty nasze stanowisko, tak aby Sąd mógł się nad nimi pochylić.

Co to za sprawy?

Reklama
Reklama

Obie sprawy dotyczą najbardziej powszechnego ubezpieczenia w Polsce, czyli ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych (OC). Pierwsza, mówiąc w dużym uproszczeniu, dotyczy postępowań toczących się przed sądem karnym.

Zazwyczaj sprawy o odszkodowanie toczą się przed sądami cywilnymi.

Tak, ale zdarza się, że czyn sprawcy wypadku łamie również przepisy kodeksu karnego. Wówczas sąd dla uproszczenia całej procedury, mając głównie na względzie dobro osoby poszkodowanej, może również w procesie karnym (oprócz wymierzenia kary) nałożyć na sprawcę wypadku obowiązek naprawienia szkody, np. poprzez nakazanie płacenia odpowiedniej renty lub jak to najczęściej bywa w praktyce - jednorazowego świadczenia pieniężnego.

Jest to logiczne, więc w czym tkwi problem?

Sprawca uznaje jednak, że skoro był ubezpieczony w zakresie odpowiedzialności cywilnej, to zasądzony przez sąd karny obowiązek naprawienia szkody spoczywa na zakładzie ubezpieczeń, który wystawił mu polisę OC. Z taką interpretacją nie chcą zgodzić się firmy ubezpieczeniowe i odmawiają pokrycia z polisy OC sprawcy tą drogą ustanowionych świadczeń.

A jaki jest drugi problem, którego rozstrzygnięcie wymaga opinii Sądu Najwyższego?Dotyczy definicji tzw. szkody całkowitej w ubezpieczeniu odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych (OC) - a jest to szkoda bardzo często klasyfikowana w wypadkach drogowych. I dotyczy tych sytuacji, gdy w wyniku wypadku (nie z naszej winy) nasz samochód zostanie bardzo zniszczony. Na razie żaden z przepisów prawa - ani ustawa o działalności ubezpieczeniowej, ani ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych czy kodeks cywilny - nie definiuje pojęcia szkody całkowitej. Z tego względu orzecznictwo sądów jest bardzo zróżnicowane. Jest na przykład wyrok katowickiego sądu apelacyjnego z 1992 r. - z którym się w pełni zgadzamy - który mówi, że jeżeli koszt naprawy przekracza wartość pojazdu sprzed szkody, to zakład ubezpieczeń rzeczywiście ma prawo nie zgodzić się, aby był on oddany do naprawy, bo wówczas odszkodowanie przewyższyłoby wartość rzeczy, która została uszkodzona - co przeczy zasadzie, że jeśli strony umowy nie umówiły się inaczej, to wartość odszkodowania wynikającej z umowy ubezpieczenia nie może być wyższa niż poniesiona szkoda. Zatem górną granicą odpowiedzialności finansowej zakładu ubezpieczeń jest więc wartość rynkowa samochodu (w stanie nieuszkodzonym) ustalona na dzień podjęcia stanowiska o wypłacie odszkodowania. Są również w podobnych sprawach wyroki innych sądów cywilnych, które klasyfikują szkodę całkowitą na poziomie 60-80% wartości pojazdu sprzed wypadku.

Reklama
Reklama

Ustawa przewiduje również powołanie przy Rzeczniku Ubezpieczonych tzw. sądów polubownych.

Tak, jest zapis o stwarzaniu przez Rzecznika Ubezpieczonych możliwości polubownego i pojednawczego rozstrzygania sporów występujących na styku: zakład ubezpieczeń - jego klient. Zgodnie z nim Rzecznik może za pomocą ustanowionych przez siebie arbitrów nakłaniać zwaśnione strony do odstąpienia od dotychczas zajmowanego stanowiska. Spodziewamy się, iż pod koniec I kwartału 2004 r. odbędą się pierwsze posiedzenia tego sądu.

Jak Rzecznik zamierza godzić zwaśnione strony?

Na pewno będzie postępował w sposób bardzo rozsądny, przede wszystkim zgodnie z prawem, tak aby zwaśnione strony porozumiały się, zanim sprawę któraś z nich skieruje do sądu powszechnego. Szczególnie chodzi nam o konsumentów, którzy z różnych względów nie decydują się na oddanie sprawy do sądu powszechnego.

Co to im da?

Reklama
Reklama

Intencją powołania sądów polubownych jest to, aby spory mogły być rozstrzygane relatywnie tanio i szybko. Dlatego musi być to naprawdę bardzo sprawnie działająca instytucja.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama