Obie sprawy dotyczą najbardziej powszechnego ubezpieczenia w Polsce, czyli ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych (OC). Pierwsza, mówiąc w dużym uproszczeniu, dotyczy postępowań toczących się przed sądem karnym.
Zazwyczaj sprawy o odszkodowanie toczą się przed sądami cywilnymi.
Tak, ale zdarza się, że czyn sprawcy wypadku łamie również przepisy kodeksu karnego. Wówczas sąd dla uproszczenia całej procedury, mając głównie na względzie dobro osoby poszkodowanej, może również w procesie karnym (oprócz wymierzenia kary) nałożyć na sprawcę wypadku obowiązek naprawienia szkody, np. poprzez nakazanie płacenia odpowiedniej renty lub jak to najczęściej bywa w praktyce - jednorazowego świadczenia pieniężnego.
Jest to logiczne, więc w czym tkwi problem?
Sprawca uznaje jednak, że skoro był ubezpieczony w zakresie odpowiedzialności cywilnej, to zasądzony przez sąd karny obowiązek naprawienia szkody spoczywa na zakładzie ubezpieczeń, który wystawił mu polisę OC. Z taką interpretacją nie chcą zgodzić się firmy ubezpieczeniowe i odmawiają pokrycia z polisy OC sprawcy tą drogą ustanowionych świadczeń.
A jaki jest drugi problem, którego rozstrzygnięcie wymaga opinii Sądu Najwyższego?Dotyczy definicji tzw. szkody całkowitej w ubezpieczeniu odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych (OC) - a jest to szkoda bardzo często klasyfikowana w wypadkach drogowych. I dotyczy tych sytuacji, gdy w wyniku wypadku (nie z naszej winy) nasz samochód zostanie bardzo zniszczony. Na razie żaden z przepisów prawa - ani ustawa o działalności ubezpieczeniowej, ani ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych czy kodeks cywilny - nie definiuje pojęcia szkody całkowitej. Z tego względu orzecznictwo sądów jest bardzo zróżnicowane. Jest na przykład wyrok katowickiego sądu apelacyjnego z 1992 r. - z którym się w pełni zgadzamy - który mówi, że jeżeli koszt naprawy przekracza wartość pojazdu sprzed szkody, to zakład ubezpieczeń rzeczywiście ma prawo nie zgodzić się, aby był on oddany do naprawy, bo wówczas odszkodowanie przewyższyłoby wartość rzeczy, która została uszkodzona - co przeczy zasadzie, że jeśli strony umowy nie umówiły się inaczej, to wartość odszkodowania wynikającej z umowy ubezpieczenia nie może być wyższa niż poniesiona szkoda. Zatem górną granicą odpowiedzialności finansowej zakładu ubezpieczeń jest więc wartość rynkowa samochodu (w stanie nieuszkodzonym) ustalona na dzień podjęcia stanowiska o wypłacie odszkodowania. Są również w podobnych sprawach wyroki innych sądów cywilnych, które klasyfikują szkodę całkowitą na poziomie 60-80% wartości pojazdu sprzed wypadku.