Statystycznie rzecz biorąc, pierwszy miesiąc roku jest bardzo dobrym okresem do inwestowania na naszej giełdzie. Od 1991 r. średnio przynosił 6% zysku, więcej niż jakikolwiek inny miesiąc. Równie korzystne statystyki charakteryzują amerykański parkiet, gdzie w grudniu i styczniu stopy zwrotu są najwyższe.
Dwa tygodnie marazmu
Dynamika dwudniowej zwyżki kontrastuje z tym, co na warszawskim parkiecie działo się w drugiej połowie grudnia. WIG20 stał w miejscu, oscylując wokół 1575 pkt. Obroty były niewielkie. Inwestorzy myśleli raczej o utrzymaniu indeksu powyżej 1550 pkt niż o dalszym wzroście. Teraz sytuacja diametralnie się zmieniła. O ile zwyżce z minionego piątku towarzyszyły skromne obroty, to wczoraj widać było, że do gry włączył się większy kapitał. Obroty przekroczyły 480 mln zł i były najwyższe od 12 grudnia. O ile jednak w piątek zwyżce zdecydowanie przewodził KGHM (wczoraj zyskał kolejne 5,7% i był najdroższy od września 2000 r.), o tyle podczas wczorajszych notowań w centrum zainteresowania była już dużo większa grupa spółek. Ponad 4-proc. zyski odnotowali akcjonariusze dalszych 8 firm. Wśród nich były głównie banki. WIG-Banki zwyżkował o 3,41%, najwięcej wśród indeksów sektorowych.
Co ciekawe, żaden z obliczanych przez GPW wskaźników koniunktury nie zyskał więcej niż WIG20. To tylko potwierdza bardzo duże i stale rosnące znaczenie notowań KGHM. Akcje miedziowego kombinatu, w wyniku ostatniego skoku kursu w górę, awansowały na drugie miejsce pod względem udziału w WIG20, zastępując na tej pozycji Pekao. Kolejne oznaki ożywienia światowej gospodarki i w efekcie podążające w górę ceny miedzi pozwalają się spodziewać, że to jeszcze nie koniec dobrej passy KGHM.
Małe i średnie firmy