- Wpłaciliśmy pieniądze w obawie przed odsetkami - powiedział Maciej Duda, dyrektor generalny spółki z Grąbkowa w woj. wielkopolskim. - Będziemy jednak odwoływać się od decyzji UKS, wykorzystując wszelkie dostępne drogi prawne. Rozpoczęliśmy już rozmowy na ten temat z dobrą kancelarią podatkową - dodał. M. Duda uważa, że UKS chce "pognębić firmę, ponieważ jest to jedyne duże przedsiębiorstwo w regionie".
Sprawa dotyczy sposobu rozliczania kosztów, dzięki któremu firma odprowadziła mniejszy CIT. Według Urzędu Kontroli Skarbowej, zobowiązania Zakładów Mięsnych Duda z tytułu tego podatku wynoszą 660 tys. zł za 2000 r. i 433 tys. zł za 2001 r. Ze względu na wielkość kwot giełdowa spółka nie miała obowiązku informować o stanowisku fiskusa, ale zrobiła to. - Chcieliśmy być fair w stosunku do inwestorów - powiedział Maciej Duda.
Decyzja UKS zbiegła się w czasie z rezygnacją wiceprezesa Zakładów Pawła Soroki. Sprawy nie mają związku. - Wiceprezes miał problemy osobiste, nie wnosił do firmy nic dobrego, stąd taka decyzja - powiedział M. Duda.