Po trzech kwartałach 2003 r. Bytom, producent garniturów, miał niespełna 20 mln zł przychodów. Na koniec roku wzrosły najprawdopodobniej do około 28 - 30 mln zł. - Były wyższe niż w 2002 roku - zapewnia Dorota Wiler, wiceprezes spółki. Wcześniej przez kilka lat kurczyły się w szybkim tempie.
Na sprzedaży firma zanotuje straty. Jednak w drugiej połowie ubiegłego roku udało się je ograniczyć. - W tym roku chcemy mieć zysk ze sprzedaży - mówi wiceprezes.
W sprawozdaniu za ubiegły rok Bytom pochwali się zapewne zyskiem netto - po raz pierwszy od wielu lat. Na poziomie jednostkowym był na plusie już po pierwszym półroczu i po trzech kwartałach. To efekt jednorazowych operacji (np. układu i sprzedaży nieruchomości). W czwartek spółka otrzymała decyzję ZUS o umorzeniu zobowiązań w ramach postępowania prowadzonego zgodnie z ustawą o restrukturyzacji niektórych należności publicznoprawnych. Dzięki temu osiągnęła dodatkowy zysk - ponad 1 mln zł z tytułu umorzenia kwoty głównej oraz prawie 400 tys. zł z tytułu umorzenia odsetek. Ponadto Bytom nie będzie musiał uwzględniać w kosztach (a co ważniejsze, także płacić) ponad 1 mln zł odsetek, których ZUS mógłby się domagać, gdyby nie umorzył zobowiązań przedsiębiorstwa. Jak poinformował zarząd, dodatkowe zyski zostaną uwzględnione w sprawozdaniu za 2003 rok.
Kluczem do poprawy wyników w tym roku ma być dalszy wzrost przychodów. - Zmieniliśmy strategię. Więcej sprzedajemy na rynku krajowym, na którym osiągamy wyższą rentowność. Efekty są już widoczne. Przed rokiem mieliśmy w Polsce około 20 odbiorców, teraz - około 120. Jesteśmy bliżej klientów. Otwieramy np. pracownie krawieckie, w których można wybrać tkaninę i uszyć marynarkę czy spodnie na miarę. Gotowy produkt bardzo szybko dostarczymy do odbiorcy - mówi wiceprezes Wiler.
Eksport nadal stanowi jednak około połowy przychodów. Przedsiębiorstwu sprzyja bardzo wysoki kurs euro. Kontrakty przerobowe znowu stały się rentowne. - Nie jest to wprawdzie wysoka rentowność, ale przy kursie euro na poziomie 3,6 zł nie było o niej mowy w zasadzie w przypadku żadnego kontraktu - przypomina D. Wiler.