Jeden z obecnych na polskim rynku brokerów foreksowych, System FX Management, odpłatnie oferuje klientom sygnały transakcyjne, obejmujące dziewięć par walut. Jak wynika z dostępnego na stronie internetowej tej firmy wykazu sygnałów, w okresie 16.11-16.12.2003 r. system ten dał 1777 pipsów zysku.
Na wynik ten złożyło się kilkadziesiąt transakcji, przeprowadzonych na wszystkich dziewięciu parach walutowych. To utrudnia ocenę skuteczności proponowanego przez SFXM produktu. Trudno sobie wyobrazić, żebyśmy byli w stanie działać na wszystkich monitorowanych przez firmę rynkach i zawierać wszystkie proponowane transakcje.
Pomocne może być przyjrzenie się sygnałom dotyczącym jednej pary walutowej. Na pierwszy rzut oka wyniki wyglądają zachęcająco. Bliższe przyjrzenie się im może jednak nieco ostudzić zapał. Niektóre transakcje okazały się bardzo nieudane. Przykładowo, 5 grudnia system wygenerował sygnał kupna USD/CHF po kursie 1,2780. Pozycja została ostatecznie zamknięta 12 grudnia po kursie 1,2721 ze stratą 59 pipsów. W międzyczasie, jeszcze przed zamknięciem długiej pozycji, kurs spadł nawet do 1,2600, co oznaczało, że w tym momencie inwestor miał aż 180 pipsów "papierowej" straty. Za sprawą dużej dźwigni (1: 50) transakcja ta oznaczała utratę aż 23% zaangażowanego kapitału.
Problem nie polega oczywiście na tym, że system przyniósł pojedynczą stratę. W końcu nie istnieje metoda inwestycyjna, która pozwalałaby na nieprzerwane generowanie zysków. Problem polega na tym, że prezentacja wyników tego produktu nie zawiera żadnego podsumowania wielkości takich strat. Jest to szczególnie ważne przy tak dużej dźwigni, jaka występuje na rynku Forex. Trzeba przyznać, że suma poszczególnych zysków i strat może świadczyć, że system jest obiecujący. Sam ten parametr nie pozwala jednak inwestorowi na dopasowanie wielkości zaangażowania w pojedynczą transakcję. Jeśli zaangażowanie będzie zbyt duże, to przejściowa strata może doprowadzić nawet do bankructwa, przez co zabraknie środków na odrobienie strat. Dobrze widać to na przykładzie serii sześciu kolejnych transakcji na wspomnianej parze walut USD/CHF (patrz tabela).
Jak widać, cała seria transakcji dała ostatecznie zysk. Jeśli inwestor zaangażował jednak zbyt dużo środków już w pierwszą operację, to później nie miał szans, by skorzystać z kolejnych, dobrych sygnałów. Jak się okazało, najlepsza transakcja przyszła dopiero na końcu. Suma wyników wygląda bardzo dobrze, ale tylko z punktu widzenia tego inwestora, który miał wystarczająco dużo kapitału, by otwierać kolejne pozycje, a w międzyczasie uzupełniać jeszcze depozyt zabezpieczający.