Taki wynik wyborów członków Rady Polityki Pieniężnej nie powinien stanowić zaskoczenia. Dwaj pierwsi kandydaci już od dawna należeli do grona "pewniaków". Opowiedziało się bowiem za nimi SLD. Trzecim kandydatem Sojuszu był poseł do RPP tej partii Stanisław Stec. Jednak po apelach prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego oraz wicepremiera Jerzego Hausnera o niewybieranie polityków, zrezygnował jeszcze we wtorek.
Wczoraj rano z walki o fotel w RPP zrezygnowali kolejni dwaj politycy SLD - senatorowie Tadeusz Wnuk i Genowefa Ferenc. Z grona senatorów pozostał tylko jeden - Marian Noga, rektor Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Wiadomo było, że wejdzie on w skład RPP, podobnie jak Halina Wasilewska-Trenkner, wieloletnia wiceminister finansów. Pytanie brzmiało - kim będzie ten trzeci?
- Uznajemy, że powinniśmy osiągnąć harmonię i równowagę między różnymi ośrodkami władzy - powiedział Ryszard Jarzębowski, wicemarszałek senatu. - Doszliśmy do wniosku, że spośród kandydatów z parlamentu wybierzemy jednego, jednego z obozu rządzącego i jednego z rekomendacji prezydenta, tak aby skład RPP była wewnętrznie zrównoważona.
I tak też po części się stało. Marian Noga był rekomendowany przez SLD, a H. Wasilewska-Trenkner przez rząd. Za "prezydenckich" kandydatów uważani byli zaś doradcy ekonomiczni A. Kwaśniewskiego - Andrzej Wojtyna oraz Edmund Pietrzak. Jednak senatorowie postanowili wybrać osobę bliższą Sojuszowi i już przez nią zarekomendowaną. Profesorowi Stanisławowi Owsiakowi pomogło to, że o jego kandydaturze pozytywnie wypowiadali się i prezydent, i wicepremier J. Hausner.
Teraz prezydent, jako ostatni, wybierze swoich przedstawicieli. Analitycy nie mają wątpliwości, że na liście rekomendowanych będą zarówno A. Wojtyna, jak i E. Pietrzak. I znowu pojawia się pytanie - kim będzie ten trzeci? Najprawdopodobniej do RPP wejdzie szef zespołu doradców prezydenta Witold Orłowski.