Płynności akcji może pozazdrościć producentowi kurtek i płaszczy znakomita większość giełdowych firm. W ostatnim czasie właściciela zmienia codziennie kilka procent papierów. Piątkowa sesja należała pod tym względem do rekordowych. Pod koniec ubiegłego roku kurs Próchnika wynosił 50-55 groszy, wczoraj sięgnął 84 gr (w trakcie sesji nawet 90 gr) - poziomu nie notowanego od lutego 2003 r. W ostatnich tygodniach firma nie przekazywała żadnych istotnych informacji.
Uczestników piątkowego handlu raczej nie poznamy - podobnie jak przy okazji poprzednich dużych przetasowań. Spółka wciąż nie ma żadnego akcjonariusza, który dysponowałby ponad 5% głosów na WZA.
Wczoraj w cenie były także walory innych firm odzieżowych. Wólczanka zakończyła notowania na poziomie z czwartku - 11 zł, ale w trakcie sesji, podobnie jak w poprzednich dniach, mocno zyskiwała na wartości, przy wysokich obrotach. Vistula zdrożała o 11,9% (do 7,55 zł), przy obrotach sięgających 900 tys. zł.
Przedsiębiorstwom odzieżowym bardzo sprzyja teraz mocne euro. Dla niektórych, w tym dla Próchnika, eksport odgrywa na razie ważniejszą rolę niż sprzedaż w kraju. Znaczną część produkcji wysyłają bowiem za granicę w ramach przerobu uszlachetniającego. Część inwestorów może więc stawiać na poprawę wyników odzieżówki i wyjście niektórych zakładów na prostą. W ostatnich latach nie było ku temu dogodniejszego momentu.