- Jesteśmy zwolennikami polubownego zakończenia sporu. Czekamy na propozycje Ministerstwa Skarbu Państwa - powiedziała nam Lorri Morgan, rzecznik Eureko. W czerwcu ub.r. inwestor złożył przeciw Polsce pozew w sądzie arbitrażowym. Zarzuca naszemu rządowi, że nie wywiązuje się z warunków umowy prywatyzacyjnej z 2001 r., która przewidywała sprzedaż 21% akcji PZU w ramach oferty publicznej. W ostatnich dniach Piotr Czyżewski, minister skarbu, przyznał, że w resorcie przygotowywane są propozycje, dzięki którym możliwe byłoby zawarcie porozumienia. Jego zastępca Tadeusz Soroka powiedział, że MSP chciałoby zakończyć rozmowy do maja tego roku i uniknąć spotkania w sądzie arbitrażowym.
Dialog bez rozmów
Takie rozmowy mogłyby być przełomem. Strony spotkały się bowiem ostatni raz w październiku. Rozstały się z niczym. Eureko nie chciało zrezygnować z żądań wypełnienia umowy prywatyzacyjnej. - Minister skarbu uznaje nasze prawa, wynikające z tej umowy. Nie chce jednak sprzedać nam akcji - powiedziała Lorri Morgan.
Z naszych informacji wynika, że z kolei MSP chciało, aby inwestor z odpowiednią rekompensatą wycofał się z Polski. - Nie sądzę, żeby taka propozycja miała miejsce. Chciałabym podkreślić, że chcemy wykonania umowy i sprzedaż posiadanych udziałów nie wchodzi w grę - dodała. Spytaliśmy więc, jakie są granice kompromisu ze strony Eureko. Zdaniem L. Morgan, do rozważenia jest wejście do PZU inwestora finansowego, np. EBOR.
Zbyt słabe papiery?