Decyzja Philipsa wzbudziła ogromne poruszenie wśród urzędników irlandzkiego odpowiednika Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Obawiają się oni, że może być to początek ogólnej tendencji i inni inwestorzy zagraniczni, szukając oszczędności, pójdą w ślady spółki. - Polska oferuje takie możliwości, których nie sposób było nie docenić - powiedział irlandzkiemu dziennikowi "Irish Independent" Remco Steenbergen, generalny manedżer irlandzkiego centrum. Atuty Polski były na tyle znaczące, że Philipsa nie odstraszyła konieczność wpłacenia do budżetu 1,2 mln euro. Tyle bowiem firma dostała od władz Irlandii na rozpoczęcie działalności centrum księgowego w tym kraju. Zmiana jego lokalizacja oznacza konieczność zwrotu pieniędzy.