Gwałtowny zwrot na rynku walutowym spowodował przyspieszenie trendów wzrostowych na giełdach europejskich. Po osiągnięciu 9 stycznia 1,283 USD, notowania euro spadły w ciągu 5 dni o prawie pięć centów. Ponieważ analitycy upatrują szans na przyspieszenie tempa wzrostu gospodarczego w Europie przede wszystkim w eksporcie, zmiana trendu na rynku walutowym może przynajmniej w krótkim terminie, zwiększyć zyski przedsiębiorstw europejskich. Skoro nauczyły się one konkurować w warunkach silnego euro, tym lepiej może być, kiedy waluta nieco osłabnie. Tyle że na razie spadek dolara został tylko zahamowany. Już wcześniej, w trwającym prawie dwa lata trendzie, zdarzały się równie ostre korekty.
Seria rekordów przetoczyła się wczoraj przez dużą część giełd Starego Kontynentu. Najwyższe wartości na zamknięcie sesji - przynajmniej od 52 tygodni - zanotował niemiecki DAX, francuski CAC-40, hiszpański Madrid General. Spośród najważniejszych indeksów jedynie FT-SE 100 zatrzymał się niecały 1 punkt poniżej szczytu z 5 stycznia. Bliski powrotu do trendu wzrostowego jest także japoński Nikkei 225, który po raz pierwszy od października przekroczył 11 tys. punktów. Do pokonania pozostaje tylko wierzchołek, znajdujący się na 11 162 pkt. Na wykresie indeksu pojawi się odwrócona głowa z ramionami, która powinna zapewnić dobrą koniunkturę na rynku akcji na kilka najbliższych miesięcy.
Także w naszym regionie notowania przebiegały pod znakiem dominacji byków. O ile nowe maksimum w tym trendzie wzrostowym czeskiego PX50 wydaje się mieć mniejsze znaczenie, o tyle wzrost BUX o 1,7% jest warty odnotowania. Węgierski indeks znalazł się ponad tegorocznym wierzchołkiem i jest coraz bliżej zakończenia trwającej ponad trzy miesiące korekty zwyżek. Od szczytu z 14 października (9914 pkt) indeks dzieli już tylko 180 punktów. Po raz ostatni zamknięcie sesji powyżej 10 tysięcy punktów miało miejsce 31 marca 2000 roku. Na tym tle wczorajsze dokonania WIG20 (+0,5%) wypadają słabo.