Reklama

Kto chce ginąć za silnego dolara?

Publikacja: 21.01.2004 09:12

Początek roku przyniósł spektakularne osłabienie dolara amerykańskiego do 1,29 USD za euro, które zaskoczyło uczestników rynku swą gwałtownością. W ostatnich dniach zobaczyliśmy serię komentarzy obliczonych na powstrzymanie aprecjacji euro wobec dolara, z których wypowiedź prezesa EBC Tricheta była czynnikiem wyzwalającym głęboką korektę i umocnienie się dolara wobec euro. Trichet wyraził swoje zaniepokojenie tempem osłabiania się USD wobec euro (od 12 grudnia do 12 stycznia USD stracił 5,6% wobec euro - dla porównania tempo aprecjacji USD wobec euro po wprowadzeniu wspólnej waluty wynosiło średnio 1,3% na miesiąc). Gwałtowny wzrost euro wobec dolara zaczął również niepokoić niemieckich producentów. Szef Bundesbanku Welteke zapewnia, że silne euro nie stanowi zagrożenia dla gospodarki.

Z pewnością tak jest. Jednak konkretny eksporter może mieć trudności w przyjęciu tego punktu widzenia. Gospodarka strefy euro jest w stanie zaadaptować się do silnego euro, z którym prawdopodobnie przyjdzie żyć europejskim eksporterom jeszcze przez parę lat. Dla poszczególnego przedsiębiorcy może być to jednak bolesne. To tłumaczy, dlaczego ze strony EBC będziemy słyszeć nadal komentarze, że nagłe i "brutalne" zmiany kursów nie są pożądane.

W poprzednim tygodniu słowa szefa Fedu Alana Greenspana, że nie występują trudności w finansowaniu deficytu obrotów bieżących w USA zbiegły się (szczęśliwie dla dolara) z najlepszymi od ponad roku danymi o handlu zagranicznym, pokazującymi, że amerykański eksport ma się dobrze, a import jest pod kontrolą. Ponadto dobre dane o inflacji w USA za grudzień, mocne regionalne indeksy koniunktury (Fed z Filadelfii oraz z Nowego Jorku) za styczeń i pierwszy od 10 lat roczny spadek PKB w Niemczech pogłębiły spadek euro wobec USD.

Obserwowana korekta może jeszcze się pogłębić, ale trend średnioterminowy będzie taki, jak w pierwszych tygodniach roku. Dlaczego?

Po pierwsze, dolar amerykański ma tendencję do długotrwałego odchylania się od poziomu równowagi, w cyklach o długości ok. 5-7 lat. Osłabienie dolara zaczęło się dwa lata temu, i z tego wynikałoby, że mamy przed sobą jeszcze ok. trzech lat słabego USD.

Reklama
Reklama

Po drugie, amerykańska polityka monetarna będzie nadal ekspansywna, ale po wyborach prezydenckich możliwe jest pewne zacieśnienie fiskalne, co będzie prowadzić do osłabienia waluty.

Po trzecie, USA mają wysoki deficyt handlowy zarówno z UE, Chinami, jak i Japonią, i bez umocnienia walut z tych obszarów w stosunku do dolara (lub osłabienia dolara) nie są w stanie skorygować istniejącej nierównowagi handlowej. Alternatywnym wyjściem byłoby zmniejszenie popytu wewnętrznego, co wiązałoby się z ograniczeniem wzrostu gospodarczego w USA i recesją w skali światowej. Jak nieprzyjemne jest ostre hamowanie wzrostu gospodarczego, wiemy chyba wszyscy, a hamowanie w USA musiałoby wyglądać bardzo podobnie - ostra podwyżka stóp procentowych i/lub gwałtowne ograniczenie deficytu budżetowego. Z dwojga złego USA wolą osłabić dolara, choć oficjalnie nikt do tego się nie przyzna.

Po czwarte, wysokie ceny surowców = słaby dolar.

Po piąte, słaba waluta podnosi inflację, a do niedawna jeszcze głównym problemem Greenspana było to, jak pobudzić inflację w USA. Dolar musiałby się bardzo osłabić, aby podnieść inflację w USA, biorąc pod uwagę, że udział importu w PKB w Stanach jest niski, a importerzy wolą raczej obniżać marże, niż tracić rynek.

Na razie nie bardzo więc widać chętnych do ginięcia za silnego dolara (może oprócz Japończyków). Nieco łagodniejsza aprecjacja euro wobec USD będzie do zaakceptowania przez EBC, który chciałby, aby euro dorównało dolarowi jako waluta rezerwowa.

Pod koniec roku poziom 1,35 USD za euro będzie prawdopodobnie osiągnięty. A jeśli nic się nie zmieni w parametrach makroekonomicznych, to w przyszłym roku możemy zobaczyć 1,45 USD za euro.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama