Reklama

Dylemat osła

Posłowie opowiedzieli się za piwem, ale przeciw kosmetykom. Bo jak wiadomo, zwykły wyborca nie wylewa za kołnierz

Publikacja: 22.01.2004 09:06

Aleksander Fredro popełnił wierszyk o osiołku. Rzecz jest ogólnie znana, ale ponieważ lubię, to przypomnę. Otóż "osiołkowi w żłoby dano / w jeden owies, w drugi siano". No i biedne zwierzę wpadło w osłupienie, bo cóż wybrać z tych łakoci.

Wierszyk ten natychmiast skojarzył mi się z działalnością naszych parlamentarzystów. Istny raj - tyle rzeczy do opodatkowania, tak łatwo można ocalić budżet i finanse publiczne, a przy okazji załatwić sobie podwyżkę diet. Tylko co wybrać?

Ot, ostatnio pojawił się kłopot - czy zostawić akcyzę na kosmetyki, czy też podwyższyć podatek na piwo. Rząd, który najwyraźniej preferuje trunki kosztem pachnideł, chciał zostawić akcyzę na dezodoranty itd., a piwo proponował uczynić lżejszym - czyli nie podwyższać akcyzy. Sejm - podobnie - też woli wypić, niż się polewać czy psiukać i przyklasnął rządowi. Piwo nie może zdrożeć, a kosmetyki i tak są drogie i dla ludu niedostępne, więc niech takie pozostaną.

Tyle że Senat miał inne preferencje. Nie wiem, czy piwa nie lubią, czy też senatorowie mają bardziej wyrafinowane nosy, ale uznali, że akcyzę z kosmetyków zdjąć należy. A do piwa dołożyć. Przy okazji - hurtem - dołożył akcyzę na jachty i sprzęt elektroniczny.

Sprawa wróciła do Sejmu - a tu na odwyrtkę. Posłowie opowiedzieli się za piwem, ale przeciw kosmetykom. Być może zdecydowała tzw. chłodna kalkulacja polityczna. Bo jak wiadomo, zwykły wyborca także nie wylewa za kołnierz. A jak się dowie, że to, co pije, zdrożało, bo w parlamencie wolą rozlewać, i to na siebie (no i co z tego, że pachnidła?), to znowu koalicji rządzącej ubędzie poparcia w sondażach.

Reklama
Reklama

Teraz zostaje jeszcze prezydent. Znowu szykują się emocje - czy wygra to, co się pieni, czy to, co pachnie.

Nie zakończę tego felietonu przypomnieniem, jak się wierszyk o osiołku kończy. Smutno się kończy, oczywiście, ale od dłuższego czasu działalność naszych włodarzy skłania co najwyżej do wesołości, ale nie do optymizmu. Nie zakończę go też stwierdzeniem, że skoro nasi posłowie tak bardzo przypominają sympatycznego, acz nieszczęsnego zwierzaka z wierszyka, to widać naprawdę mnóstwo ich łączy. To byłoby za łatwe.

Jednak sprawa wierszyka Fredry tłumaczy, dlaczego w projekcie ustawy o VAT nasi włodarze zaproponowali tak horrendalne podwyżki tego podatku dla branży wydawniczej. Czytelnictwo i tak jest niskie, a po podwyżkach jeszcze spadnie. W rezultacie gazeta będzie towarem luksusowym, ale także w zapomnienie pójdzie bajka Fredry o osiołku. I w ten oto sposób nasi rządzący unikną ambarasujących porównań.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama