W grudniu ubiegłego roku przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło 2662 złotych, co oznaczało niebagatelny wzrost o 5,1% w ujęciu rocznym. Grudzień jest zawsze miesiącem silnego sezonowego zwiększania wynagrodzeń. Tym razem ruch w górę był jenak dużo wyższy od oczekiwanego. Roczna dynamika płac osiągnęła poziom nie notowany od lutego 2002 r. Dla porównania, średni wzrost płac za pierwsze jedenaście miesięcy wyniósł zaledwie 2,4%. Trudno podać konkretny powód tak silnej zwyżki, szczególnie że nadal nie ma poprawy w statystykach dotyczących zatrudnienia.
Być może więcej na ten temat dowiemy się już dzisiaj, gdy zostanie opublikowany miesięczny Biuletyn Statystyczny, zawierający bardziej szczegółowe dane. Obecnie musimy poprzestać na spekulacjach. Pierwsza hipoteza mówi, że przedsiębiorcy zabawili się przed świętami w świętych Mikołajów i postanowili pracownikom wynagrodzić cały rok ciężkiej pracy i zwiększonej wydajności. Patrząc jednak na statystyki zatrudnienia, można dojść do wniosku, że raczej nie po to obniża się koszty, redukując liczbę pracujących, aby oddać te oszczędności pozostałym w postaci zwiększonych płac. Tym bardziej że samo pozostanie na stanowisku może być dla nich często wystarczającą gratyfikacją. Według drugiej, bardziej prawdopodobnej hipotezy, wysoki wzrost płac został spowodowany przez jednorazowe wypłaty w jednym z sektorów gospodarki. W poprzednich latach wypłaty takie były obserwowane zwykle w górnictwie. Być może więc w tym roku Barbórka była wyjątkowo hojna, aby zmniejszyć obawy górników związane w rządowymi planami restrukturyzacji branży. Przekonamy się o tym już dzisiaj, analizując szczegółowe dane.
Tak więc, nawet jeśli w ostatnim kwartale ubiegłego roku nastąpiło znaczne przyspieszenie wzrostu płac w sektorze przedsiębiorstw, to nadal nie ma poprawy w zakresie zatrudnienia. Co prawda, nominalny fundusz płac w końcu zanotował w grudniu wzrost po prawie dwóch latach ciągłych spadków, ale w ujęciu realnym ciągle spada. Na razie, pracownicy sfery budżetowej mogą czuć się bardziej komfortowo niż pracownicy w sektorze przedsiębiorstw. Ci pierwsi odnotowali bowiem w pierwszych trzech kwartałach ubiegłego roku prawie trzykrotnie szybszy wzrost wynagrodzeń. Czy oby na pewno było to związane ze wzrostem produktywności?