Nowojorski bank utrzymał pierwsze miejsce jako największy w USA aranżer kredytów, ale jego udział w tym rynku spadł do 30,6%, z 36% w 2002 r. Banki na różne sposoby starają się poprawić swoje wyniki finansowe i coraz ostrzej konkurują o udział w tzw. syndykatach kredytowych, a więc w grupach banków, które wspólnie kredytują spółkę. Zabiegają o to, licząc na wzajemność ze strony kredytobiorców w postaci zleceń na wysoko płatne usługi, takie jak gwarantowanie emisji obligacji i akcji, zarządzanie gotówką czy doradztwo przy fuzjach i przejęciach.

Spółki mogą płacić niewiele lub nawet nic za zorganizowanie takiego syndykatu. Najczęściej wysokość tych opłat nie jest zresztą ujawniana. W ub.r. amerykańskie banki udzieliły takich kredytów syndykatowych na łączną kwotę 810,6 mld USD, w porównaniu z 893,7 mld USD w 2002 r. Zdecydowała o tym przede wszystkim redukcja wydatków w przedsiębiorstwach. Drugie miejsce pod względem udziału w tym rynku zajął Bank of America - 17,8%, a trzecie - Citigroup - 16,6%. Na czwartej pozycji, ale już ze znaczną stratą wobec liderów - 5,8% udziału w rynku - znalazł się Bank One. W styczniu ogłoszono, że ma być on kupiony przez J.P. Morgan za 55,1 mld USD.

Większość firm stale zwiększa liczbę banków zaangażowanych w organizowanie im kredytów. Na przykład, Volkswagen w1995 r. skorzystał z usług jedynie dwóch banków - J.P. Morgan i Deutsche Bank - gdy zabiegał o otwarcie linii kredytowej na kwotę 5 mld marek (3,5 mld USD). W maju 2003 r. wybrał osiem banków do zorganizowania kredytu w wysokości 10 mld euro (12,7 mld USD), a potem dołączyło do tej grupy jeszcze siedem banków. Każdy z tych 15 banków miał za tę usługę otrzymać wynagrodzenie w wysokości 2,5 pkt bazowego wartości kredytu. Na kilka dni przed sfinalizowaniem transakcji pięć banków z tej grupy zostało wybranych do przeprowadzenia emisji obligacji Volkswagena o łącznej wartości 4,5 mld euro. Opłata za taką operację wynosi średnio 30,6 pkt bazowych.

Bloomberg