Na sobotni Zjazd związku stawiło się 76 maklerów i doradców inwestycyjnych, podczas gdy oficjalnie ZMiD liczy 1290 członków. W ostatnim czasie wiele emocji wzbudziła trudna sytuacja finansowa organizacji. Tym bardziej zaskakująco niska wydaje się frekwencja podczas Zjazdu, który miał być przełomowy dla istnienia samorządu.
Przeważały spory
- Czy ta niewielka liczba osób, które są tu obecne, to grupka zapaleńców, którzy chcą ratować Związek, czy dwie frakcje, które przyszły stoczyć jakąś potyczkę? - pytał Jacek Socha, przewodniczący KPWiG i członek honorowy Związku, nawiązując do rozłamu, który był zauważalny nie tylko w dotychczasowym zarządzie ZMiD. Zarówno on, jak i Wiesław Rozłucki, prezes Giełdy Papierów Wartościowych (nie był obecny, lecz przesłał list do zgromadzonych), podkreślali, jak ważną rolę pełnił Związek w rozwoju polskiego rynku kapitałowego i jak istotne jest, by znowu mówił jednym głosem. Niestety, jedności nie było widać w czasie obrad. Spory i wzajemne obwinianie się o trudną sytuację finansową ZMiD przeważały nad propozycjami dotyczącymi przyszłości Związku.
Raport "ujrzał" światło dzienne
Kontrowersje narosły wokół końcowego raportu z prac komisji roboczej, która miała sprawdzić nieprawidłowości w prowadzeniu ksiąg rachunkowych ZMiD za 2002 r. Przypomnijmy, że został wycofany z materiałów dostępnych przed Zjazdem. Członkowie nie mieli do niego wglądu również w sobotę. Został jednak odczytany zgromadzonym przez jednego z autorów. Ze względu na to, że ujawnienie jego treści mogłoby naruszyć interesy ZMiD, stosowną uchwałą postanowiono ograniczyć grono "wtajemniczonych" do członków Związku. Opowiedziała się za nią zdecydowana większość nielicznych zebranych.