Segment ubezpieczeń mieszkań jest uznawany w Polsce za perspektywiczny. Z badania "Diagnoza społeczna 2003" wynika, że prawie 60% gospodarstw nie ma takiej polisy. Dla porównania, we Francji czy Irlandii blisko 100% mieszkań jest ubezpieczonych. Problem w tym, że krajowym ubezpieczycielom trudno przekonać klientów, aby kupowali takie polisy. - Główne przyczyny takiej sytuacji to zła sytuacja finansowa i słaba świadomość ubezpieczeniowa Polaków - przyznał wczoraj Zygmunt Kostkiewicz, członek zarządu grupy Generali Polska. Według niego, na razie ochroną objętych jest najwyżej 10% z 6 mln mieszkań spółdzielczych. Wartość tego segmentu rynku można szacować na 300 mln zł rocznie.
W ramach czynszu
Generali chce go zdobyć dzięki polisom zbiorowym, oferowanym za pośrednictwem spółdzielni mieszkaniowych. Magnesem ma być cena. Generali proponuje ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej spółdzielcy oraz mienia od skutków zdarzeń losowych za 0,07 zł/m2 miesięcznie. Składka byłaby pobierana w ramach czynszu. - Nie musi to oznaczać automatycznego jego zwiększenia - stwierdził Janusz Szmigiera, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Koło w Warszawie. - Środki można znaleźć w ramach dotychczasowych budżetów. Niektóre spółdzielnie np. pobierają opłaty na działalność społeczno-kulturalną, z której członkowie praktycznie nie korzystają - dodał.
Z. Kostkiewicz przyznał, że wprowadzony produkt nie jest rewolucją na rynku. Ma stanowić uzupełnienie oferty ubezpieczeń mieszkaniowych, oferowanych na indywidualnych warunkach. - Trudno precyzyjnie określić, ile metrów kwadratowych zostanie w ten sposób przez nas ubezpieczonych. Sądzę, że kilka milionów nie będzie problemem, zważywszy że mamy początek roku - powiedział zapytany przez nas o plany sprzedaży.
Konkurencja patrzy