Od kilkunastu sesji wykres kontynuacyjny kontraktów konsoliduje się poniżej wrześniowego szczytu. Konsolidacja przybrała formę trójkąta symetrycznego. Wybicie z takich formacji częściej następuje zgodnie z kierunkiem wcześniejszego trendu. W obecnej sytuacji oznacza to, że konsolidacja to po prostu zbieranie sił przed próbą przełamania oporu. Za taką interpretacją przemawia też porównanie tego, jak rynek zachowywał się na tym poziomie we wrześniu i w październiku, z tym jak zachowuje się teraz. W obu wcześniejszych przypadkach bezpośrednio po wyhamowaniu wzrostu rynek runął w dół, tworząc odwrócone formacje "V". Tym razem już dość długo trzyma się na obecnym poziomie. Prawdopodobnie znaczy to, że jest mocniejszy niż we wrześniu i październiku. Zasięg ruchu w przypadku wybicia górą, powinien być porównywalny z szerokością trójkąta, która wynosi około 90 punktów. Daje to poziom około 1820 pkt.
Z drugiej strony jednak trójkąty często powstają bezpośrednio przed ostatnią falą wzrostową - tak więc później może rozpocząć się większa korekta. Istnieją też argumenty przemawiające za spadkiem już teraz, bez jeszcze jednego wzrostu. Przede wszystkim w ubiegłym tygodniu nastąpiło przełamanie dość istotnej linii trendu wzrostowego, ciągnącej się jeszcze od listopada. Negatywnym sygnałem jest też spadek MACD poniżej linii sygnału. W trendzie spadkowym znajduje się także RSI. Oba wskaźniki są już tak daleko od swoich szczytów. Nawet jeśli wykres kontynuacyjny kontraktów wybije się górą, to i tak istnieje duże ryzyko, że nie nadążą za nim i utworzą negatywne dywergencje.
Wygląda na to, że rynek kontaktów znajduje się blisko ważnego szczytu. Być może optymizmu wystarczy jeszcze na jakiś czas. Na dłuższą metę należy jednak liczyć się z dużą korektą.