Wicepremier ds. gospodarczych Jerzy Hausner potwierdził we wtorek, że łączna kwota oszczędności w sferze wydatków socjalnych wyniesie w latach 2004-2007 ok. 30 mld zł i o tyleż będzie w tych latach niższy deficyt sektora finansów publicznych oraz emisja długu. Powiedział jednak, że w sumie oszczędności wyniosą ok. 50 mld zł.
Wcześniej kwota 30-32 mld zł interpretowana była jako łączne oszczędności, a nie jedynie socjalne. Do tego trzeba jednak teraz doliczyć prawie 20 mld zł planowanych cięć kosztów administracyjno-gospodarczych. Łącznie więc rząd, jak powiedział Hausner, chce zmniejszyć skalę wydatków do 2007 roku na ok. 50 mld zł.
"Było straszne zamieszanie. Dzisiaj już jednak np. obligacje odrabiają straty, które przyniosły niespójne informacje, a nie sam plan Hausnera. To był brak dobrze przekazanej informacji. W sferze oszczędności administracyjnych rzeczywiście powstało niezłe zamieszanie i do końca wciąż nie wiadomo, o co tak naprawdę chodzi" - powiedział Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK.
"Pojawił się chaos, bo przedstawiciele rządu mają dość swobodne podejście do liczb, mówiąc oględnie. Stąd też różnice rzędu wielu miliardów to dla rzędu najwyraźniej nic takiego. Nie ma klarownej komunikacji" - powiedział Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku.
Pomimo zamieszania, plan Hausnera, jako główny czynnik niepewności i nerwowości na rynkach finansowych w ostatnich kilku miesiącach, przestanie przynajmniej na jakiś czas odgrywać główną rolę. Powinna teraz nastąpić stabilizacja do momentu pierwszych etapów już faktycznego wdrażania programu oszczędnościowego w życie.