Reklama

Gospodarce grozi przegrzanie

Szefowie wielkich koncernów wciąż uważają Chiny za kopalnię złota. Banki inwestycyjne zaczynają już jednak ostrzegać przed przegrzaniem koniunktury.

Publikacja: 29.01.2004 08:23

Gdy przed tygodniem chiński urząd statystyczny poinformował, że w ub.r. tempo wzrostu tamtejszej gospodarki było najszybsze od sześciu lat i wyniosło 9,1%, na świecie rozgorzała dyskusja, jak długo da się utrzymać tak wysoką dynamikę. O tym, że Chinom na razie nic nie grozi, przekonywali przede wszystkim zagraniczni inwestorzy. Prezes Nissana Carlos Ghosn podkreślił, że Chiny są teraz drugim po Stanach Zjednoczonych najbardziej rentownym rynkiem dla producentów samochodów. - Jeśli ktoś nie rozwija działalności w Chinach, to tak, jakby nie chciał zarabiać pieniędzy - uważa Ghosn. Victor Chu, prezes First Eastern Investment Group z Hongkongu, jest przekonany, że dla zagranicznych inwestorów najlepiej jest wchodzić do Chin właśnie teraz. Skorzystają bowiem nawet na ewentualnej aprecjacji chińskiej waluty, która jest ściśle powiązana z dolarem.

- To odpowiedni okres do rozpoczynania dużych inwestycji w Chinach - wtóruje mu Ulrich Schumacher, prezes niemieckiej spółki Infineon Technologies, drugiego pod względem wielkości w Europie producenta półprzewodników. Jego firma planuje na najbliższe 3 lata 30% inwestycji kierować do tego najludniejszego kraju. - Chiny są naszym trzecim lub czwartym rynkiem pod względem rentowności - powiedział Dinesh Paliwal, wiceprezes ABB, największej europejskiej firmy z branży elektromaszynowej.

Drugi zakup L'Oreala

Nie ma tygodnia, by światowe agencje nie informowały o kolejnych zagranicznych inwestycjach w Chinach. Największy na świecie producent kosmetyków L'Oreal zapowiedział właśnie kupienie firmy Yue-Sai. Przybędzie mu zatem fabryka w Szanghaju i 800 sklepów. Łatwiej mu będzie zaspokoić rosnący popyt na kosmetyki w Chinach. Wszystkie prognozy przewidują, że będzie się on zwiększał nadal, bo szybki wzrost gospodarczy przekłada się na wzrost zamożności Chińczyków. W ub.r. dochód mieszkańców miast, po zaspokojeniu podstawowych potrzeb, zwiększył się o 9,3% i po raz pierwszy w historii przekroczył tysiąc dolarów.

To, co dzieje się w Chinach, w coraz większym stopniu wpływa na globalną gospodarkę. Chiny są najszybciej rozwijającym się na świecie rynkiem motoryzacyjnym i największym rynkiem telefonów komórkowych. Zużywają jedną czwartą światowej produkcji stali, jedną trzecią ropy naftowej i połowę cementu.

Reklama
Reklama

Banki ostrzegają

Ekonomiści z trzech czołowych banków inwestycyjnych - Morgan Stanley, CSFB i Lehman Brothers - od pewnego czasu alarmują, że Chinom grozi przeinwestowanie, że nie będą w stanie wchłonąć tego wszystkiego, co świat u nich produkuje i buduje. CSFB ostrzega, że wzrost trwałych inwestycji w Chinach załamie się z obecnych 23% do zera pod koniec przyszłego roku. Dyrektor chińskiego urzędu statystycznego Li Deshui zapewniał jednak przed tygodniem, że "na razie nie ma potrzeby naciskania na hamulec".

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama