W tym roku powstrzymanie się Fed od interwencji będzie bez wątpienia sprzyjało reelekcji George'a W. Busha. Media głośno zwracają uwagę na fakt, że prezes Fed Alan Greenspan jest od wielu lat przyjacielem obecnego wiceprezydenta Dicka Cheneya. Greenspan, który ma powiązania z Partią Republikańską, pokazał jednak w przeszłości, że potrafi być niezależny od politycznych nacisków. Najwięcej zastrzeżeń do polityki FOMC miał w latach 1991-1992 prezydent George Bush (ojciec). Otwarcie oskarżał Greenspana i jego kolegów o zbyt wolne obniżanie stóp procentowych, co miało negatywny wpływ na proces wychodzenia z recesji i - w końcowym efekcie - przyczyniło się do wyborczej porażki republikanina.
Politykę Fed najbardziej krytykowano w latach 1971-1972. Ówczesny prezes banku centralnego Arthur Burns miał sprzyjać reelekcji Richarda Nixona, utrzymyjąc zbyt długo stopy procentowe na niskim poziomie. Negatywnym efektem tej polityki był m.in. wzrost inflacji na początku lat 70.
Fed utrzymał w środę podstawową stopę funduszy fedearlnych na najniższym od 45 lat poziomie - 1% - i mimo aluzji w komunikacie końcowym może jeszcze długo powstrzymywać się od podwyżek. Tradycyjnie już bowiem FOMC stara się utrzymać neutralność w latach wyborczych. Świadczą o tym statystyki. W latach ostatnich 11 wyborów prezydenckich w ciągu sześciu miesięcy poprzedzających głosowanie, Fed podejmował przeciętnie decyzje o zmianie stóp 0,8 razy. Tymczasem średnia dla lat bez wyborów do Białego Domu to 1,4 interwencji. Co więcej, jeśli już dochodziło do interwencji na rynku w roku wyborczym, to dwukrotnie częściej obniżano stopy, niż je podwyższano.
Oprócz zasady neutralności, wstrzemięźliwości FOMC sprzyjają także czynniki makroekonomiczne. Niemal zawsze w roku wyborczym amerykańska gospodarka przyspiesza, bo rosną wydatki budżetowe, które dodatkowo pobudzają wzrost gospodarczy. W ciągu ostatnich 40 lat średnie tempo wzrostu PKB w roku, w którym nie odbywały się wybory prezydenckie, wynosiło w USA zaledwie 3%, natomiast w latach wyborczych - 4,3%.