Napisałem wczoraj o emisji akcji Brok-Strzelca. O tym, co sądzą na jej temat prawnicy, Komisja, spółka. Rozdzwoniły się telefony. Niektórzy inwestorzy pytają, co ja na ten temat myślę. No, przecież nie powiem, że... nic. Więc tak, czuję się wywołany do tablicy niczym uczeń na lekcji, dajmy na to, matematyki. Proszę się jednak nie spodziewać skomplikowanych wzorów, pierwiastków, potęg i silni. Od tego są eksperci. Silnie to ja się mogę... postarać wytłumaczyć, jak to widzę.
Początek
Najpierw spółka, czyli walne zgromadzenie akcjonariuszy, podjęła decyzję o emisji nowych akcji. Cenę emisyjną (x) ustaliła na poziomie minimum 1,9 zł. Przyjmijmy dla uproszczenia, że x = 1,9 zł (na co zresztą firma też się ostatecznie zdecydowała, więc błędu nie ma). Teza już na początku brzmiała zatem tak: 1 akcja = 1,9 zł. To pozwalało oszacować s (jak suma), czyli wpływy z emisji (minimum 5 mln papierów × 1,9 zł, maksimum 25 mln × 1,9 zł).
Rozwinięcie
Proste równania bywają zbyt proste. Kolejne walne (następstwo czasu nie jest zupełnie bez znaczenia) uznało tedy, że dobrze byłoby zaoferować inwestorom jakąś "dokładkę". Być może na zachętę. Postanowiło, że tą "dokładką" będzie prawo pierwszeństwa do objęcia obligacji zamiennych (w skrócie pp). Jak na zachętę przystało, miał to być prezent dla wszystkich, którzy zapiszą się na nowe akcje. Mamy więc równanie rozwinięte: 1,9 zł = 1 akcja + pp.